Nasz młody przyjmujący miał we Wrześniu walczyć w Meksyku o medal Mistrzostw Świata Juniorów. Poleci  jednak na inny kontynent. Do Azji by walczyć o olimpijski awans. Memoriał Huberta Wagnera miał być weryfikacją jego możliwości. Tak zakładał francuski szkoleniowiec. Widział w nim potencjał, widział charakter, ale… musiał to sprawdzić. Występ w pierwszej reprezentacji, przy pełnych trybunach, pod sporą presją to rzeczy, z którymi nie radzą sobie dużo bardziej doświadczeni gracze. ”Szalupa”, bo taki pseudonim miał tata Artura (niegdyś znakomity siatkarz) i teraz ma jego syn – dał radę.

Postęp

Kiedy Artur Szalpuk pojawił się na pierwszych konsultacjach w Spale, Stephane Antiga nie był zachwycony. Szkoła francuska to przede wszystkim przyjęcie i defensywa. Atuty Szalpuka to absolutna odwrotność. Atak i zagrywka. Być może dlatego to Aleksander Śliwka wywarł na nim początkowo większe wrażenie. Szalpuk rozegrał jednak kapitalny turniej w Baku. Był najlepszym zawodnikiem ekipy Andrzeja Kowala w czasie Igrzysk Europejskich. Dostał więc szansę.

Kiedy rozmawiałem ze Stephane'em w czasie Memoriału Wagnera słyszałem same komplementy pod adresem Artura. – jest znakomity. Ma problemy z przyjęciem, ale w ataku z treningu na trening robi olbrzymie postępy. W tym wieku ma coś czego brakuje jego rówieśnikom. Potrafi wybrać formę ataku i stale uzupełnia swój warsztat – powiedział mi Antiga. Pierwszego dnia Memoriału nie miałem zatem wątpliwości, że to właśnie „Szalupa” popłynie do Japonii. Impreza w Toruniu pokazała jednak coś więcej. Młody przyjmujący nie musi być jedynie „wycieczkowiczem”. On naprawdę może pomóc nam w wywalczeniu awansu.

Historia z 2011 roku pokazuje, że każdy rezerwowy może przyczynić się do sukcesu. Do dziś wspominam mecz Polska – Włochy. Zwycięstwo dał nam wtedy Michał Ruciak. Oczywiście doświadczony, oczywiście ograny , ale… rezerwowy. Przegrywaliśmy z Italią 0:2 a mecz odmienił się po wejściu „Rucka”. Ostatecznie wygraliśmy 3:2. Życzę takiej pięknej historii Arturowi Szalpukowi.

Zaufanie

Dyskusja trwa. Być może Artur powinien jednak walczyć o medal Mistrzostw Świata Juniorów? Dziś nie wiemy czy Artur Szalpuk pomoże pierwszej reprezentacji awansować do Igrzysk. Wiemy jedno. Bez wątpienia pomógłby naszej juniorskiej drużynie wywalczyć lepszy wynik podczas mistrzostw świata. Zawodników szkolimy jednak z myślą o seniorskiej siatkówce. Musimy zatem wybitnym jednostkom pozwalać wypłynąć szybciej na szerokie wody. Musimy dać im więcej zaufania.

Często w klubowej siatkówce bardziej ufamy młodym zza granicy niż naszym talentom. Tak było w przypadku Atanasijevicia czy Pencheva. Polskie kluby dały im szansę. Rozwinęły ich sportowo pomimo młodego wieku. W tym samym czasie choćby Mateusz Mika musiał tułać się po świecie.

Trzeba stawiać na młodych. Przypomina mi się mundial w 2006 roku.Rozgrywającym reprezentacji Rosji był wtedy 20-letni Siergiej Grankin. Dostał szansę i ją wykorzystał. Do dziś jest najlepszym rosyjskim zawodnikiem grającym na tej pozycji. Choć kosztem naszej reprezentacji Rosjanie nie awansowali do półfinału, Grankin grał kapitalnie. Włosi natomiast także ryzykują w tym sezonie. Nowy szkoleniowiec nie powołał Dragana Travicy. Rozgrywać będzie zaledwie 19- letni Simone Gianelli. Stawianie na młodych to zatem standard na świecie.