Oczy Niemiec zwrócone są na Angelę Merkel i jej wysiłki naprawiania trzeszczącej Unii Europejskiej. W obliczu największego kryzysu imigracyjnego, jaki przeżywa Europa w XXI wieku wszystkie kamery zwrócone są na Brukselę i budapesztański dworzec Keleti, na którym koczują tysiące emigrantów uciekających przed wojną i biedą próbując się dostać do Niemiec. Niemieckie media relacjonują ten exodus na żywo przerywając swoje ustalone ramówki. Deklarują też, że przyjmą największą ze wszystkich krajów liczbę emigrantów z objętej konfliktem wojennym Syrii. To pokazuje, jak zmieniły się Niemcy, szczególnie w ostatniej dekadzie.

 



I tu docieramy do... piłki. Na każdym kroku wszyscy podkreślają, że Mundial 2006 odmienił bardzo Niemcy i Niemców. Zintegrował, przyzwyczaił do multikulturowości, uczulił na problemy świata zewnętrznego. Ta wielokulturowa reprezentacja Niemiec triumfowała w brazylijskim finale mistrzostw świata po 24 latach wchodząc po raz kolejny na szczyt światowej piłki.
Rozmawiając z Frankfurtczykami można dojść do mylnego wniosku, że w tym zrelaksowanym podejściu można by znaleźć szansę dla polskiego zespołu. W przeddzień meczu niemieckie media nie podkreślały, że piątkowa potyczka jest wydarzeniem epokowym, chociaż większość z nich uznawała, że zwycięstwo nad reprezentacją Polski jest obowiązkiem drużyny Joachima Loewa uważając, że jest raczej pewne.

 

"To pojedynek o wyprzedzenie Polaków w grupie i rewanż za niespodziewaną porażkę jesienią ubiegłego roku w Warszawie" cytował selekcjonera niemieckiego zespołu piątkowy Frankfurter Allgemeine Zeitung więcej miejsca poświęcając jednak problemom Mario Goetzego z grą w pierwszym składzie Bayernu Monachium i jego potencjalnemu konfliktowi z trenerem Pepem Guardiolą. Najpoważniejszy niemiecki dziennik podkreślał, że mecz z Polską to potyczka istotna w eliminacjach do francuskiego Euro. Jego dziennikarze zaraz dodawali jednak, że to etap będący częścią największego niemieckiego przedsięwzięcia piłkarskiego, tzw. "Mission II", jak Niemcy nazywają obronę tytułu mistrzów świata za 3 lata podczas Mundialu w Rosji.

 

FAZ zamieścił też długi wywiad z Jeromem Boatengiem, ale o samym meczu z Polską nie było w nim za wiele. Boateng mówił, że Polska jest dobrą drużyną, ale mistrzom świata nie wypada nie wygrać przed własną publicznością i wspiąć się na pierwsze miejsce w grupie. Dziennikarze pytali też gracza Bayernu Monachium o jego rywalizację z kolegą z klubu naszym Robertem Lewandowskim. Boateng komplementował naszego napastnika i na tym zakończył wątek polski w tej długiej rozmowie. Dalej Boateng opowiadał już o swojej roli w Bayernie i reprezentacji, porównywał zalety Loewa i Guardioli, a nawet zdradzał szczegóły swojej celebryckiej współpracy z gwiazdą światowej sceny muzycznej, amerykańskim muzykiem Jayem Z.

 

Jak mylne może być pierwsze wrażenie okazało się na kilka godzin przed meczem, w trakcie i zaraz po nim. W drodze na mecz wszyscy pytali mnie czy czuję napięcie, a jadący na Commerzbank Arena we Frankfurcie niemieccy kibice na każdym kroku podkreślali jak istotne jest to spotkanie. Jeden z pracowników stadionu po tym, jak odkrył, że jestem z Polski powiedział mi, że podrażniliśmy w Warszawie niemieckiego lwa i że zwycięstwo drużyny Loewa jest obowiązkiem dla mistrzów świata. Podkreślił jednak, że mamy świetną drużynę z „bomberem” Robertem Lewandowskim i… obiecał mi, że Niemcy wygrają już wszystkie spotkania do końca eliminacji i awansujemy razem. „Wszystko w Waszych rękach, my zrobimy swoje” – dodał.

 

O samym spotkaniu napisano już wszystko. Niemieckie media zachwycając się najlepszym meczem drużyny Loewa od czasu sukcesu w brazylijskim Mundialu i genialną grą Mario Goetzego, chwalą Roberta Lewandowskiego i zespół Nawałki, który zmusił Niemców do wzniesienia się na wyżyny swoich umiejętności. Frankfurter Allgemeine Zeitung podkreśla, że Polacy są jedną z pozytywnych niespodzianek eliminacji, a zwycięstwo nie przyszło wcale łatwo. Gdyby Robert Lewandowski trafił pod koniec pierwszej połowy…

 

Jeden z dyrektorów RTL-u, stacji, która pokazuje mecze reprezentacji Niemiec, mówił mi, że dwumecz z Polską był najważniejszym wydarzeniem od czasu finału mistrzostw świata dla wszystkich, którzy są blisko drużyny Joachima Loewa. Podkreśla, że także dla firmy, którą reprezentuje, Polska jest istotnym krajem, gospodarczo i piłkarsko. Rozmawiamy o tym, że Niemcy przyglądają się nam z uwagą, nie tylko naszej reprezentacji, ale także scenie politycznej i czekają na wynik październikowych wyborów parlamentarnych w Polsce.

 

Odlatując do Warszawy w sobotę rano spotkałem na lotnisku we Frankfurcie jednego z szefów sponsora reprezentacji Niemiec, którego poznałem dzień wcześniej. Gratulował mi jeszcze raz postawy naszej drużyny a jednocześnie mówił, że mecz był rozgrywany w duchu fair play. Tak pewnie nie byłoby, gdybyśmy grali wczoraj z Holandią, żartował. „To jest najbardziej przez nas nielubiany rywal” – mówi trochę serio a trochę żartem. Mój rozmówca kontynuował z uśmiechem, że niemieccy kibice nie będą żałować, jeśli Holendrzy nie pojadą na Euro. To takie europejskie droczenie się – dodał.

 

Za chwilę spoważniał, bo na telebimie znowu jedna z niemieckich stacji pokazała uchodźców na budapesztańskim dworcu Keleti. Kiedy się żegnaliśmy usłyszałem, że to największy problem z jakim musi się zmierzyć nasz kontynent. „Gracie już świetnie w piłkę, nie odwracajcie się od problemu uchodźców” rzucił na pożegnanie mój rozmówca. „Polska ma ważną rolę do odegrania w Europie - dodał. Nie możecie się od niej uchylać – tak jak nie uchylaliście się od walki we wczorajszym spotkaniu”. Opuszczałem Frankfurt myśląc, że takie polsko-niemieckie pojedynki rozgrywają się w zupełnie innej atmosferze niż kiedyś, a piłka może być punktem wyjściowym do rozmów, które pokazują nam nowe oblicze naszych sąsiadów.