To nie czas na testy nowych zawodników w kadrze. Czasu jest bardzo mało, a wynik niezmiernie istotny. Wiele miejsc w składzie Antigi jest już obsadzonych. Na rozegraniu czy środku siatki niespodzianek nie będzie. Co jednak z przyjęciem? Dwóch naszych liderów to Michał Kubiak i Mateusz Mika. Od początku pewne miejsce w składzie Antigi miał Rafał Buszek i to oczywiste, że w składzie się znajdzie. Problemem Rafała jest jednak brak gry, gdyż Ferdinando de Gorgi, opiekun ZAKSY, od początku stawia na Sama Deroo. Buszek na boisku pojawia się bardzo rzadko, więc nie jest aktualnie w rytmie meczowym.

W minionym sezonie Antiga dużo inwestował w Artura Szalpuka. Nasz młody przyjmujący ma pewne miejsce w Czarnych Radom i wciąż czyni postępy. Jest coraz lepszy w ataku, ale potrafi wpaść w tarapaty na przyjęciu. Kolejny młody siatkarz, którego zapewne powoła francuski szkoleniowiec to Aleksander Śliwka. Nasz junior nie ma lekko w Rzeszowie. Rywalizacja na jego pozycji jest olbrzymia, a trener Kowal wobec dużej presji i nie najlepszych wyników miota młokosem między boiskiem a kwadratem dla rezerwowych.


"Będę walczył o swoje marzenia…"


To słowa Wojtka Żalińskiego odnoszące się do gry w reprezentacji. Przyjmujący Czarnych w wywiadzie udzielonym po meczu z Asseco Resovią z wielka pokorą podchodził do tematu gry w narodowych barwach. – Czasu jest mało, a ja nigdy nie grałem w pierwszej reprezentacji, nie znam systemów w niej panujących – mówił Marcinowi Lepie. Wojtek zawsze był skromnym i zawsze bardzo solidnym zawodnikiem. W swojej karierze był już w kręgu zainteresowania pierwszego selekcjonera kadry. W 2007 roku został powołany do szerokiego składu przez… Raula Lozano, ale zadebiutować mu się nie udało. Obecnie jednak jest w życiowej formie. Żaliński to  najskuteczniej atakujący zawodnik na swojej pozycji w całej Pluslidze! Dodatkowo jest także najlepiej zagrywającym siatkarzem - na swoim koncie ma aż 18 asów.  Mówiąc kolokwialnie jest w „gazie”.  Wątpię zatem, aby Stephane Antiga przeszedł wobec takich wyczynów obojętnie. Kolejny mecz, w którym Żaliński walczyć będzie o marzenia, to starcie Cerradu z Lotosem . To spotkanie już w sobotę o 20.00 w Polsacie Sport. Reprezentacja naszego kraju potrzebuje teraz stabilizacji i bez wątpienia to nie jest najlepszy moment na eksperymenty. Potrzebujemy jednak również sportowej siły, a Wojtek w takiej formie byłby wzmocnieniem. Zdania naszych ekspertów są podzielone.
Czy zabrałbyś Wojciecha Żalińskiego do Berlina?


Ireneusz Mazur: Zabrałbym Wojtka. Aktualnie jest w znakomitej formie. Bez wątpienia trzeba poświęcić trochę czasu, by przygotować go taktycznie, ale myślę, że z powodzeniem mógłby walczyć o pozycje nr 4 na przyjęciu. Ten turniej wymaga świetnej formy sportowej, bo jest mało czasu, a Wojtek to gwarantuje. Pamiętajmy, że choć nie grał dużo na arenie międzynarodowej, to jest doświadczonym zawodnikiem.

Wojciech Drzyzga: Nie zabrałbym Wojtka do Berlina. Reprezentacja to inna drużyna, w której Żaliński nigdy nie funkcjonował. Mimo świetnej dyspozycji to jednak taktyka i zgranie są bardzo istotne, a jest zbyt mało czasu, by Wojtek mógł się wkomponować. Dochodzi też aspekt psychologiczny. On  nie grał na arenie międzynarodowej. Nawet  w europejskich pucharach. Za duże ryzyko, aby je na ten moment podejmować.


Łukasz Kadziewicz : To zależy w jakiej konfiguracji. Bez wątpienia dla mnie Mika, Kubiak i Szalpuk powinni pojechać. Zastanawiałbym się między Buszkiem a Żalińskim. Rafał ma przewagę, bo grał u Antigi, ale nie wiemy, w jakiej jest dyspozycji, bo w klubie jest rezerwowym. Wojtek natomiast jest w świetnej formie, ale w kadrze nie funkcjonował.

Maciej Jarosz: Najpierw chciałbym go zobaczyć na zgrupowaniu. Na pewno dałbym mu szansę. Chciałbym zobaczyć, jak się odnajduje, jak się zachowuje. Sportowo pokazuje, że jest gotowy. Jeśli na zgrupowaniu potwierdziłby sportową formę, zabrałbym Żalińskiego na turniej.