W marcu najlepszym lekkim przestał być Anthony Pettis, a wśród pań Joanna Jędrzejczyk pobiła Carlę Esparzę.  W kwietniu tytuł  w półciężkiej odebrano Jonowi Jonesowi, w czerwcu mistrzowski pas najcięższej kategorii stracił Cain Velazquez. Niedawno przegrała Ronda Rousey. Niespodziewanie, w sposób zadziwiający. Świat MMA opanowały szok i niedowierzanie. Zanim jednak kibice doszli do siebie, nastąpiły dwie następne zmiany mistrzów. Na starcie Aldo z McGregorem czekaliśmy długo. Kontuzje Brazylijczyka sprawiły, że miał ponad roczną przerwę, a w tym czasie brodaty Irlandczyk zapewnił sobie pas tymczasowy i nie ustawał w głośnym podkreślaniu własnej mocy.


Skala bałwochwalczych przechwałek i upokarzania rywala przekroczyły to co dotychczas funkcjonowało w środowisku UFC. „Notorious” przychylności fanów poza rodzimą wyspą wielkiej sobie nie zaskarbił, ale przecież jego największym skarbem są ciężkie ręce. Pierwsza akcja i obaj wyprowadzili mordercze sierpy. Ten McGregora był odrobinę szybszy. Lewa pięść Brazylijczyka dotarła do szczęki Irlandczyka, gdy Aldo już padał. Obustronnego nokautu nie było.  Conor McGregor jest nowym mistrzem wagi piórkowej UFC, a zdetronizował człowieka, który był niepokonany w 18 walkach w ciągu 10 lat. Wygrał z legendą i sam nią został.

Bo w MMA nie ma niepokonanych. Prędzej czy później się przegrywa. Chris Weidman , który od swego debiutu przed sześcioma laty wygrał 13 kolejnych walk, a sławę historyczną zdobył dwukrotnie zwyciężając przed czasem Andersona Silvę już nie ma nieskazitelnego rekordu. Pas wydarł mu Luke Rockhold. Były mistrz Strikeforce zdobył teraz mistrzowski tytuł UFC.

Najdłużej panującym mistrzem najlepszej organizacji jest obecnie ten najbardziej pogardzany, z lekceważonej kategorii, w której waży się 57 kilogramów. Ale Demetrious Johnson też kiedyś przegra, choć tytuł dzierży już blisko 1200 dni.