Na korzyść Rosjanki świadczy fakt, że środek ten pojawił się na liście zakazanych dopiero 1 stycznia bieżącego roku, a sama zainteresowana oświadczyła, że nie wiedziała, iż jest zabroniony – bo nie otworzyła informującego ją o tym maila od Komisji Antydopingowej.

 

Próbka, która wykazała obecność niedozwolonej substancji w organiźmie tenisistki, była pobrana podczas Australian Open, po przegranym ćwierćfinale z Sereną Williams w drugiej połowie stycznia. Więc gdyby wiedziała o nowej regule, najprawdopodobniej nie ryzykowałaby wpadki, która może położyć się cieniem na jej karierze. Żadna kobieta w historii sportu nie podpisała tylu kontraktów o takiej wartości, co piękna Masza. Łączy urodę, osobowość i wielkie sukcesy sportowe. Teraz grozi jej nawet czteroletnia dyskwalifikacja.  

Do czasu wyjaśnienia całej sprawy współpracę z Szarapową zawiesili sponsorzy, co jest całkowicie naturalne. Pojawia się pytanie: co dalej? W przyszłym miesiącu Szarapowa kończy 29 lat, a sama mówiła w wywiadach, że nie ma zamiaru grać powyżej trzydziestki. Jej kariera często była przerywana kontuzjami. Parę lat temu przeszła poważną operacją prawego barku, a ostatnio borykała się z kontuzją przedramienia. Pewnie inaczej wyobrażała sobie koniec kariery. - Nie w takim hotelu w Los Angeles. I do tego z tak brzydkim dywanem - powiedziała podczas poniedziałkowej konferencji prasowej.

Trudno przewidzieć, jaki ta sprawa będzie miała wpływ na postrzeganie tenisa. W pierwszej połowie stycznia w prasie pojawiły się niepokojące informacje o oszustwach związanych z bukmacherskimi zakładami w tenisie.  Tzw. match fixing to obok dopingu druga plaga współczesnego sportu. Potępiła Szarapową dawna gwiazda tenisa Jennifer Capriati. Nieśmiało w obronę wzięły Marię Serena Williams, Madison Keys i Marion Bartoli. Większość tenisistek jednak milczy. Potwierdza to tylko tezę, że Maria nie ma w środowisku tenisowym zbyt wielu przyjaciół.

 

Prezes PZPN Zbigniew Boniek na Twitterze wydał surowy wyrok na tenisistkę: Nie ma sportowców złapanych na dopingu przypadkowo. Smutne to, ale prawdziwe. I nie ma doktorów którzy dają «koks» bez wiedzy sportowca, amen”.  Inni żądają zwrotu pucharów zdobytych przez Rosjankę w ostatniej dekadzie.

Szum związany z Szarapową przysłonił wrażenia po meczu pierwszej rundy Grupy Światowej Pucharu Davisa Polska-Argentyna. Porażka potwierdziła, że tak jak kobieca reprezentacja Polski bez Agnieszki Radwańskiej, tak też męska bez Jerzego Janowicza w dobrej formie –  do Grupy Światowej nie należą. A Janowicz przyjechał do Gdańska smutny, z bolącą lewą nogą. Przyczep rzepki lewego kolana nie goi się prawidłowo. Co dalej z karierą Jerzego? Analiza jego wypowiedzi z ostatnich tygodni nie inspiruje do optymizmu.  Okazuje się, że od listopada miał tylko kilka razy rakietę w ręku, że nudzi się w domu, bo kiedy nie może grać w tenisa – nie ma co robić.

 

Przypomina mi się mój dawny dobry znajomy Thomas Muster, którego obiecującą karierę przerwał w Miami pijany kierowca. Tuż przed pierwszym wielkim finałem 19-letniego wtedy Austriaka zmiażdżył mu autem prawe kolano. Lekarze ku rozpaczy zainteresowanego wieszczyli koniec kariery młodego sportowca. Muster nie załamał się. Jego zdjęcie z unieruchomioną nogą w gipsie, kiedy siedzi na specjalnym krześle na korcie i odbija rakietą piłkę obiegło światową prasę. Wykazując niezwykły hart ducha Thomas wrócił do formy i w kilka lat później wygrał Roland Garros stając się rakietą numer 1. Oto wzór dla Janowicza.