Jeżeli ktoś oczekuje w tym miejscu ode mnie jasnego przekazu, czy popieram decyzję PZPS-u, czy nie, odpowiadam wprost - nie wiem. Oceni to historia. Po prostu i jak zwykle. Kiedy Antiga obejmował stanowisko trenera reprezentacji sam napisałem w tym miejscu, że to chory pomysł. Później były mistrzostwa świata i wywalczony tytuł, co miało ogromny wpływ na późniejsze postrzeganie Antigi oraz podejmowanych przez niego decyzji,  niekiedy dla mnie niezrozumiałych. No, ale z drugiej strony nie rozumiałem też odstrzelenia Kruka przed mistrzostwami świata dwa lata temu. Umówmy się w tym miejscu, że o niektórych zdarzeniach w kadrze wiem trochę więcej od Was, ale nie zamierzam o tym pisać, bo za bardzo cenie sobie relacje z kilkoma siatkarzami i nie chce ich stracić poprzez wykorzystywanie zdobytych informacji w zupełnie prywatnych rozmowach, niekiedy w sytuacjach - nazwijmy to - mało oficjalnych. A pisanie w tekstach, czy relacjach i powoływanie się na anonimowe wypowiedzi uważam za mało poważne, bo można tu napisać wszystko co tylko pasuje autorowi i nikt nigdy tego ani nie zweryfikuje, ani nie potwierdzi.

 

Wiadomo było, że decyzja PZPS-u wywoła ogólnonarodową dyskusję na temat jej słuszności, wiadomo było, że - abstrahując od ilości - opinie będą skrajnie różne i to akurat w tej sytuacji jest normalne. Nienormalne jest natomiast to, że ktoś twierdzi, że konkretna opcja daje jakąkolwiek gwarancje sukcesu. W sporcie to po prostu niemożliwe. Można mieć plan, można coś przygotować, ale zagwarantować końcowy wynik? Wróćmy do Mistrzostw Świata 2014 i przypomnijmy sobie ile składowych miało wpływ na wywalczenie przez naszą drużynę tytułu? Przypomnijmy sobie jakie cuda działy się w Berlinie w meczu z Niemcami o trzecie miejsce w turnieju, miejsce gwarantujące nam dalszą walkę o Igrzyska? I dla odmiany przypomnijmy sobie mecz na IO w Rio z USA? Właśnie taki jest sport.

 

Stephanowi Antidze dziękuję za mistrzostwo świata w 2014 roku! Dziękuję za te wszystkie mecze i za emocje! Powodzenia w dalszej pracy i karierze trenerskiej... A następcy Antigi, ktokolwiek by nim nie został życzę przede wszystkim... szczęścia, bo bez tego jak się okazuje ani rusz.