Ekspert Polsatu Sport, Wojciech Kowalczyk - w drodze powrotnej z Bukaresztu - uknuł teorię: "Reprezentacja opiera się na duetach! Glik potrzebuje Pazdana, Krychowiak Mączyńskiego, a Lewy partnera w ataku". Co do Glika nie ma wątpliwości - Pazdan to najlepszy dla niego towarzysz reprezentacyjnej podróży. U Adama Nawałki z nikim nie był tak szczęśliwy - ani z Łukaszem Szukałą, ani z Bartoszem Salamonem, ani z Thiago Cionkiem.  Gdy Glik występuje z kimś innym, niż z Pazdanem, za każdym razem średnia bramek straconych przekracza jedną na mecz, czasami znacząco przekracza...

"Glikanian pazdanu", czyli lek na problemy w defensywie!

"Glikanian pazdanu" - jak dowcipnie jeden z internautów określił pomysł Adama Nawałki - gwarantuje, że liczba straconych goli spada znacząco (w meczach o stawkę - ta średnia to 0,625). Sam początek współpracy jeszcze tego nie gwarantował - 2 gole w Szkocji i gol z Irlandią w Warszawie. Jednak później - w meczach o punkty - było już zdecydowanie lepiej. W pięciu spotkaniach EURO straciliśmy tylko dwie bramki. Teraz w fantastycznym boju w Bukareszcie znowu zagraliśmy na zero - po raz pierwszy w eliminacjach Mundialu 2018 roku. Śmiało można stwierdzić, że to zasługa powrotu do pary Glik-Pazdan. Pazdan - choć w Legii przez kontuzje nie gra regularnie - wystąpił jak doktor habilitowany. A Glik znowu był profesorem, który imponował siłą fizyczną, spokojem i zdecydowaniem. Żeby nie było żadnych wątpliwości - towarzyszyło im dwóch innych świetnych obrońców, Łukasz Piszczek i Artur Jędrzejczyk. "Piszczu" przeszedł samego siebie! 53 mecz w drużynie narodowej okazał się najlepszy! Dodam jednak - wierząc w charakter "Piszcza", wierzę, że w 2017 i 2018 zagra jeszcze lepiej! "Jędza" też klasa - byle go nie ponosiło, jak to się stało w drugiej połowie, gdy chciał się odegrać na rywalu...

Kto wie, czy nie wróci para Krychowiak-Mączyński...

W drugiej linii Grzegorz Krychowiak jeszcze nie jest sobą z eliminacji, czy finałów EURO 2016. Wojciech Kowalczyk mówi: "Nie jest sobą również jak na czołowego defensywnego pomocnika Primera Division, triumfatora Ligi Europy. Owszem w piątek był lepszy, niż miesiąc temu, ale dalej miał trochę kłopotów". Gracz PSG był trochę spóźniony w podejmowaniu decyzji. Trochę chaotyczny. Chyba niepotrzebnie podchodzi pod środkowych obrońców - do rozegrania. Lepiej jakby operował wyżej, a nie wciągał za sobą rywala pod nasze pole karne. Jednak i tak "Krycha" rozegrał się. Też miał łatwiejsze zdanie, niż z Kazachstanem, Danią i Armenią. Piotrek Zieliński to jednak typowo ofensywny gracz. Gdy Krychowiak gra w parze środkowych z Zielińskim, ciąży na nim nadzwyczajna odpowiedzialność. Gdy pojawił się obok Karol Linetty, to odpowiedzialność rozłożyła się. A Zieliński był sobą, ponieważ jego żywioł to połowa rywala. Bierze na siebie grę, drybluje, podaje - również odważnie, szukając prostopadłych piłek. Szkoda, że nie ukoronował występu w Bukareszcie golem - niewiele zabrakło po kapitalnym uderzeniu z woleja, gdy piłka przeleciała z pół metra obok słupka... Gdy za Linettiego pojawił się Krzysztof Mączyński, to Krychowiak jeszcze bardziej odetchnął. Wszedł "pracuś", który zapełnia luki, biega i nie traci głowy. Kto wie, czy dla stabilności gry Biało-Czerwonych, nie wróci w tych eliminacjach para Krychowiak-Mączyński!

Lewandowski bogatszy Milikiem i... Teodorczykiem!

I wreszcie atak! W tygodniu przewidywałem, że gra ofensywna to nie tylko Robert Lewandowski, ale i nasi skrzydłowi - Jakub Błaszczykowski i Kamil Grosicki. "Błaszczu" harował w najlepsze. Pokazywał się do gry, ciągle i wciąż zmieniał pozycję, aby następnie z piłką u nogi szukać dobrych rozwiązań dla Polski. Szkoda, że "Lewy" nie oddał mu wolnych. Kuba raz sugerował to bardzo wyraźnie. Nawet pokazywał - idź w szesnastkę, a ja już zadbam o to, aby piłka dotarła do Ciebie (tak jak to się stało w ostatniej sekundzie meczu z Armenią). Jednak zwyciężył egoizm snajpera, który uparł się, aby bić rzuty wolne... A "Grosik"? "Grosik" przeszedł sam siebie! Zagrał Diego Maradonę! - to do starszego pokolenia. Można również napisać, że zagrał Leo Messiego! To do młodszego pokolenia! Grosicki u Nawałki ma kapitalny bilans - 25 mecz i 9 gol, a zaliczył również 11 asyst! "Grosik" jest nie do ruszenia! Reprezentacja to jest "jego zespół", jak to sam ujmuje. Proszę mi wierzyć! - tak traktuje drużynę narodową praktycznie każdy. Czują moc płynącą z pracy Nawałki i ich wzajemnych relacji, a także z siły ich umiejętności. Nawałka w zdecydowanej większości spotkań swojej kadencji zastosował wariant 1-4-4-2. I to jest najlepszy wariant! "Lewy" na dziewiątce pokazuje swoje kosmiczne umiejętności snajperskie, jednak zdecydowaną większość bramek strzelił, gdy towarzyszył mu drugi napastnik. Z reguły rzecz jasna był to Arkadiusz Milik. W Bukareszcie w 80 minucie pojawił się na murawie Łukasz Teodorczyk i miał udział w obu golach Roberta! Lewandowski jest znakomity, ale z partnerem w ataku jeszcze znakomitszy. Wieszano psy na "Teo" w ostatnich tygodniach - wiadomo za co. Jednak gdy przypomniałem sobie afery na przestrzeni lat w drużynie narodowej, to pomyślałem - czemu dałem wyraz na Twitterze (19 października) - że tylko kary finansowa. Żadne odstawienie od kadry. Warto dać drugą szansę! I warto pomyśleć o teorii duetów "Kowala": Glik-Pazdan, Krychowiak-Mączyński, Lewandowski-Teodorczyk (pod nieobecność Milika)...