W obu przypadkach imprezą docelową będą mistrzostwa Europy. Jednak presja będzie nieco inna - ekipa Ferdinando De Giorgiego grać będzie w kraju i jej celem będzie medal! Włoch ma kontrakt podpisany z polską federacją do 2020 roku, ale wszyscy wiedzą, jak ciężko pracuje się nad Wisłą, kiedy nie ma medali.

 

Poligon, test i po medal

 

Wcześniejsza Liga Światowa, którą Polacy zagrają we Włoszech (2-4 czerwca z Brazylią, Iranem i Włochami), w Bułgarii (9-11 czerwca z Brazylią, Bułgarią i Kanadą) i w Polsce (16-18 czerwca z Iranem, Rosją i USA), będzie służyła jako poligon doświadczalny dla De Giorgiego. Wszak Włoch musi poznać naszych siatkarzy z bliska, niektórym dać odpocząć, innych przetestować na międzynarodowym poziomie, jeszcze z innymi ustalić reguły współpracy.

 

W ten sposób Memoriał Wagnera będzie tradycyjnie najważniejszym testem przed imprezą sezonu, a że spotkania rozegrane zostaną z krakowskiej Tauron Arenie, to test ten rzeczywiście będzie miarodajny. W sierpniu i wrześniu celem będzie tylko medal!

 

Czas na konkrety

 

Panie mają wbrew pozorom chyba jeszcze trudniejszy sezon. Niby wymagania wobec naszych siatkarek są mniejsze, ale po dwóch latach pracy Jacka Nawrockiego i znacznym odmłodzeniu drużyny narodowej, czas na poważne testy. A te nastąpią tuż po zakończeniu sezonu ligowego – na pierwszy ogień dziewczyny powalczą w kwalifikacjach do mistrzostw świata 2018. W grupie mamy Cypr, Czechy, Islandię, Słowację i przede wszystkim Serbię. Awans wywalczą tylko zwyciężczynie, a druga ekipa przejdzie do trzeciej i ostatniej rundy, w której możemy trafić na przykład na Chorwację, Bułgarię, Belgię, Azerbejdżan i Francję. I z takiej grupy awansują dwa zespoły.

 

Łatwo więc nie będzie, ale przed biało-czerwonymi trzeba zacząć stawiać ambitne cele. Tak jak wreszcie awans do elity World Grand Prix. Już w 2016 roku było blisko, ale zabrakło seta (2:3 z Dominikaną). Zresztą Polki grały w turniejach finałowych także w 2015 (0:3 w decydującym boju z Holandią) i 2014 roku (czwarte miejsce). Czas wrócić do elity po czterech latach przerwy: Kanada, Argentyna, Chorwacja, Korea Południowa, Peru, Kenia, czy Kazachstan – to wszystko zespoły, które należy regularnie ogrywać.

 

Gdyby udało się przebrnąć przez te dwie imprezy, mistrzostwa Europy będą już "łatwiejszym zadaniem", a w nich celem powinna być najlepsza czwórka, minimum - ósemka.

 

Idą nowe pokolenia

 

Przed nami więc dziwny rok. Niby bez igrzysk olimpijskich i mistrzostw świata, ale - tradycyjnie już u nas - z wielkimi oczekiwaniami, a może nawet wymaganiami. To zarazem rok reprezentacyjnie ciężkiej pracy i solidnej budowy – na wynikach najbliższych miesięcy De Giorgi i Nawrocki mogą zbudować sobie kapitał do kolejnych lat z drużynami narodowymi. Lub... szybko stracić zaufanie kibiców i działaczy.

 

Mam też nadzieję, że będzie to rok w którym mocniej dadzą o sobie znać młodsze pokolenia.

 

Oby u boku Bereniki Tomsii i Joanny Wołosz to był rok konsekracji Malwiny Smarzek (20 lat) czy Magdaleny Damaske (niespełna 21 lat). Oby u panów u boku mistrzów świata mocniej zaistnieli Aleksander Śliwka (21 lat), Bartłomiej Lemański (20 lat), czy Maciej Muzaj (22 lata)...