Nikt chyba nie ma najmniejszej wątpliwości, że ten tytuł Zaksie po prostu się należał. Oczywiście nikt nie wręcza medali za zasługi, bardzo często jest przecież tak, że można grać pięknie i skutecznie przez cały sezon, a kiedy przychodzi ten decydujący moment coś się sypie i wygrywa ktoś inny.

 

Tym razem tak jednak nie było, choć gdy w drugim secie rewanżowego meczu Zaksy ze Skrą Bełchatów w Kędzierzynie Koźlu goście prowadzili 18:13, wydawało się, że wszystko jeszcze możliwe. Skra, która pierwszy mecz w Łodzi przegrała 0:3 musiała w rewanżu również wygrać za trzy punkty (3:0 lub 3:1). Prowadząc 2:0 byłaby już tego bliska, a wtedy o losach mistrzowskiego tytułu przesądziłby tzw. złoty set grany do 15.

 

Tak się jednak nie stało, o czym już wiemy. Zaksa odrobiła straty i po dramatycznej końcówce najpierw wygrała drugiego seta, a później, na przewagi trzeciego i było jasne, że znów jest najlepsza w kraju.

 

Włoski trener, Ferdinando De Giorgi w rozmowie z Polsatem powiedział po tym meczu, że obrona tytułu smakuje szczególnie. I oczywiście ma rację, gdyż jest potwierdzeniem, że to co wydarzyło się za pierwszym razem, w ubiegłym sezonie, nie było przypadkiem.

 

Trzeba przyznać, że De Giorgi zbudował w Kędzierzynie Koźlu, wspólnie z prezesem Sebastianem Świderskim, swoim byłym zawodnikiem z czasów, kiedy „Świder” brylował w lidze włoskiej, naprawdę ciekawą drużynę.

 

Dlatego, kiedy Marcin Lepa pytał go, który z zawodników najbardziej pomógł w zdobywaniu cennych trofeów, był w trudnej sytuacji, bo ciężko na takie pytanie odpowiedzieć. Ale chyba jednak odpowiedział: kluczem do sukcesów była oczywiście dobra atmosfera i cały zespół, który powstał dzięki dobrym wyborom i dzięki dobremu trenerowi, ale tym motorem, który ciągnął zespół był francuski rozgrywający Benjamin Toniutti. – Tak, on bardzo mi pomógł w wieku sytuacjach, nie tylko na boisku – przyznał De Giorgi.

 

A twardy charakter zespół pokazał wtedy, gdy okazało się, że z powodu kontuzji nie pomoże mu inny z Francuzów, przyjmujący Kevin Tillie. Na szczęście De Giorgi miał Rafała Buszka i robiącego wielkie postępy Belga Sama Deroo, oraz kolejnych naszych reprezentantów, na czele z Dawidem Konarskim, Pawłem Zatorskim czy Mateuszem Bieńkiem. Jeśli chodzi o środkowych, to koniecznie trzeba jeszcze wymienić Łukasza Wiśniewskiego, którego zapewne też zobaczymy w narodowej drużynie, prowadzonej już przez Ferdinando De Giorgiego.

 

Wiemy już kto go zastąpi w Zaksie, będzie nim jego rodak, wspaniały przed laty środkowy Andrea Gardini, ostatnio szkoleniowiec piątego w tabeli Indykpolu Olsztyn, jednej z rewelacji rozgrywek. Nie tak wielkiej, jak Jastrzębski Węgiel, który zakończył rozgrywki z brązowym medalem wydartym Resovii w Rzeszowie, ale jednak wartej odnotowania.

 

 Australijczyk Mark Lebedev stworzył w Jastrzębiu Zdroju naprawdę ciekawy zespół w którym pierwsze skrzypce grał urodzony w Rosji Kubańczyk Salvador Hidalgo Oliva. Ale nie tylko: niemiecki rozgrywający Lukas Kampa, czy nasz młody polski talent, leworęczny, mierzący 208 cm atakujący Maciej Muzaj, też odcisnęli wyraźne piętno na tej drużynie. I co ważne, oni nigdzie się nie wybierają, zostają na Śląsku i w przyszłym sezonie z pewnością powalczą jeszcze o coś więcej.

 

Tak samo jak Skra, która nie nasyciła się srebrem. W Bełchatowie będą oczywiście zmiany, odchodzi trener Philippe Blain i argentyński rozgrywający Nicolas Uriarte, skończył karierę Michał Winiarski, ale to wciąż będzie drużyna celująca w mistrzowski tytuł. Podobnie jak Resovia, której tym razem zabrakło na podium.

 

W Rzeszowie zmian będzie najwięcej, odejdzie też trener Andrzej Kowal, choć wcześniej przedłużono z nim kontrakt, ale on sam już podjął decyzję. Ale przyjdą inni i będą walczyć o wszystko.

 

Ale o tym już innym razem, teraz czas na sezon reprezentacyjny.