Na szczęście czasy piłkarzy, którzy ze swych słabości czynili najwyższą cnotę, minęły bezpowrotnie. Trudno sobie wyobrazić, by obecnie ludzie futbolu chwalili się publicznie, że chleją na umór, a tak przecież bywało i dekadę temu. Nałogowe hazardowanie w kasynie też już nie jest w modzie, kopacze zaglądają tam ukradkiem, by nikt nie zwęszył ich problemu. Jak śledzę świat futbolu, trudno też znaleźć kogoś, kto w sposób obsceniczny odnosiłby się do kogokolwiek bez konsekwencji. Powodem są zmieniające się na lepsze obyczaje, jak i sowite kary, na jakie mógłby narazić się ktoś, kto publicznie bluzga lub pokazuje środkowy palec.

Teodorczyk, na co dzień gracz Anderlechtu Bruksela, mentalnie pozostał w latach 90. lub nawet dalej. W zaledwie tydzień dwukrotnie poczęstował ludzi, do których nie pała sympatią, środkowym palcem. Można by się zastanawiać, czy nie zrobił tego w afekcie, czy ktoś go nie prowokował, ale z relacji belgijskich mediów wynika, że to u Polaka raczej norma niż reakcja w silnym stanie wzburzenia.

Teodorczyk rozdaje „fucki” dziennikarzom i kibicom. Wygląda to na nieokreśloną terminem lekarskim jednostkę chorobową, kiedy bardzo nienawidzi się ludzi lub czy nawet całego świata. I tak szczerze niespecjalnie interesuje mnie, czy Teodorczyk zaszkodzi sobie zachowaniem i np. nie przejdzie do ligi angielskiej, nad czym zastanawiają się belgijskie media. Generalnie nie mój problem, co Teodorczyk ma pod czaszką lub czego nie ma, ale już niebawem najprawdopodobniej przyjedzie on na kolejne zgrupowanie reprezentacji Polski przed meczem z Rumunią. I wtedy zrobi się problem.

Bo Teodorczyk poza tym, że Teodorczyk jest piłkarzem Anderlechtu, jest także reprezentantem Polski, a trener Nawałka, synonim nienagannych manier, to zwolennik kindersztuby u powoływanych przez siebie zawodników. Reprezentacja Polski to dobro narodowe, wartości najwyższe, to także pieniądze, za które sponsorzy chcą być kojarzeni z tym co cenne i przyjazne. Teodorczyka, jak widać, etykieta nie obowiązuje, ma wszystko i wszystkich gdzieś, całemu światu mówi „fuck you”…

Gdyby Teodorczyk był okręgowym kopaczem z Żuromina, można by pomyśleć, że jest kiepskim piłkarzem, a do tego chamem. Ponieważ jednak w piłkę gra nie najgorzej i jest reprezentantem Polski, powinien obowiązywać go kanon zachowań godnych biało-czerwonych barw. Dlatego trudno sobie wyobrazić, by trener Nawałka nie zabrał głosu w sprawie obscenicznych gestów powoływanego do kadry napastnika. No chyba, że selekcjoner uzna jego kolejne wyskoki za normę, w co akurat nie chce mi się wierzyć…