Dla Szpilki (20-2, 15 KO) będzie to pierwszy występ od stycznia ubiegłego roku, gdy w Barclays Center został znokautowany przez Deontay’a Wildera. Jego rówieśnik, 28 letni Adam Kownacki (15-0, 12 KO) wygrał wtedy pewnie na punkty z atletycznie zbudowanym Dannym Kellym, a dwa kolejne pojedynki (też w Barclays Center) zakończył przed czasem. Jego ofiary, Jesse Barboza (11-1-1) i Joshua Tufte (19-1) legitymowały się wtedy całkiem niezłymi rekordami.

 

O ewentualnym starciu Szpilki z Kownacki zaczęto mówić kilka miesięcy temu. Niewiele brakowało, by zmierzyli się w kwietniu w Nowym Jorku, ale Kownacki narzekał na ból zęba, który przez kilka tygodni uniemożliwiał mu sparingi, więc ostatecznie nic z tego nie wyszło.

 

Dla Szpilki, od początku, nie był to wymarzony rywal. Mówił o tym głośno. – To nie jest mój poziom, to sympatyczny grubasek, ale  z kim on walczył? – pytał.

 

Pierwsze miejsce na liście tych, z którymi najchętniej chciałby się zmierzyć był Dominic Breazeale. Miał z nim walczyć w Alabamie, 25 lutego, ale ostatecznie bił się z nim Izu Ugonoh. Z czerwcowego terminu też nic nie wyszło. Przez chwilę, gdy odwołano walkę Mariusza Wacha z Dillianem Whytem (kontuzja Anglika), Szpilka sugerował nawet , że ten pierwszy byłby ciekawszym rywalem niż Kownacki.

 

A mieszkający w Nowym Jorku „Babyface” nie marudził, zgodził się od razu. Propozycja finansowa, jak dla niego, była  wystarczająco kusząca. – Szpilka ma dobre nogi, ale słabą szczękę, więc postaram się to wykorzystać – mówił Mateuszowi Borkowi i mnie, gdy wspólnie jechaliśmy do Osady Śnieżka w Łomnicy. Tam pomaga Tomaszowi Adamkowi w przygotowaniach do walki z Solomonem Haumono na PBN 7. Jest jego sparingpartnerem. A przy okazji sam będzie szlifuje formę korzystając z uwag amerykańskiego trenera, Gusa Currena, który zajmuje się „Góralem”

 

Problem w tym, że Szpilka jest mańkutem i w pewnym momencie przygotowań Kownacki musi takiego poszukać. Na razie jednak jego zadania są inne. Robi to, co najlepsze dla Adamka. A przy okazji chce stracić trochę zbędnych kilogramów. Po przyjeździe do Osady Śnieżka wniósł na wagę 122,5 kg. Ciekawe ile będzie ważył przed walką ze Szpilką.

 

Zbigniew Raubo uważa, że jeśli Kownacki straci zbyt wiele kilogramów, to straci też swoje atuty. Były trener olimpijskiej reprezentacji Polski nie ceni zbytnio bokserskich umiejętności Kownackiego, choć docenia jego ambicję. – Ale Szpilka, którego znam przecież doskonale, też nic wielkiego nie reprezentuje, tylko dużo krzyczy. Co do szczęki „Szpili” to się zgadzam, kilka razy już padał na deski, a Wilder uśpił go na dłużej, więc 15 lipca wszystko możliwe – twierdzi znany z kontrowersyjnych wypowiedzi Raubo.

 

Moim zdaniem faworytem będzie jednak Szpilka, który jest szybszy, walczy z odwrotnej pozycji, i co ważne,  ma za sobą pojedynki ze znacznie lepszymi pięściarzami niż Kownacki. Ale musi uważać, bo Adam ma ciężkie ręce i charakter wojownika, co potwierdza Adamek, który poznał go bliżej już kilka lat temu tocząc z nim twarde, sparingowe wojny.

 

 – Potrafi przyjąć i oddać, nie pęka, a tacy zawsze są groźni – mówi o nim „Góral”.

 

Kownacki jest pewny swego, w Nowym Jorku często sparuje z naprawdę solidnymi ciężkimi, chociażby z niepokonanym Jarrellem Millerem (18-0-1, 16 KO) czy gwiazdami UFC, takimi jak Stipe Miocic. – Mam świadomość, że walka ze Szpilką może zmienić moje życie. Dlatego zrobię wszystko, by ją wygrać – obiecuje „Babyface”.

 

Ale faworytem nie będzie. Więcej atutów ma Szpilka, takie są fakty. Tyle, że zwycięstwa nie dostanie za darmo. 15 lipca na Long Island, gdzie odbędzie się ten pojedynek, lepiej żeby nie popełniał zbyt wielu błędów, bo nawet taki „murarz”, jak mówi o Kownackim Zbigniew Raubo, może je wykorzystać. A ręce ma naprawdę ciężkie.

 

A co do murarza, to nie ma co daleko szukać. Niejaki Joe Smith Jr szybko znokautował faworyzowanego Andrzeja Fonfarę, a później w podobny sposób zakończył karierę Bernarda Hopkinsa, najstarszego, zawodowego mistrza świata.

 

Kownacki nawet nie ukrywa, że w podobny sposób zamierza potraktować Szpilkę.