Dlaczego nie da się powtórzyć sukcesu sprzed kilku dni i tamtego sprzed dwudziestu dwóch lat? Dlaczego nigdy już nie zobaczymy wspaniałego Ajaksu z lat siedemdziesiątych? Odpowiedzi jest kilka, każda na swój sposób banalna. To truizm, ale Ajax nie jest w stanie finansowo rywalizować z bogatymi klubami z Anglii, Włoch, Hiszpanii, Niemiec. Sukces, taki jak w mijającym sezonie praktycznie z miejsca oznacza wyprzedaż najlepszych.

Najbogatsi za pomocą grubych milionów, posługując się dość drastycznym quasi-ortopedycznym porównaniem, przetrącą drużynie kręgosłup. Kto się wyróżniał, a był ich paru, odejdzie z klubu, jeśli nawet nie tego lata, to najpóźniej zimą przyszłego roku. Pierwszy z brzegu – nieskończenie efektowny w bramce Andre Onana. Kolejny – ponadprzeciętnie wygimnastykowany obrońca Davinson Sanchez. Jeszcze następny – upiornie zadziorny Davy Klaassen, potem w kolejce stoją niepozorni i jednocześnie śmiertelnie groźni – Younes, Ziyech i Dolberg. I niech mi ktoś powie, że zostaną wszyscy. Nie uwierzę. Prędzej uwierzę, że wszyscy odejdą.
 
Z drugiej strony, patrząc trzeźwo na potencjał tej drużyny i porównując go do jedenastki van Gaala z 1995 roku, to jednak van Gaal miał piłkarzy zdecydowanie bardziej utalentowanych. I to jest odpowiedź numer dwa na pytanie – dlaczego nie? Proste, piłkarze Bosza to jednak nie ten sam kaliber co tamci z lat dziewięćdziesiątych. Młodzi, owszem, młodzi byli też wtedy van der Sar, Seedorf, Davids, Kluivert, Litmanen, ale nie ten poziom.

Pół Europy zachwyca się chłopakami z Ajaksu. Ale przypomnijmy sobie fakty – latem zeszłego roku arcydotkliwa porażka w eliminacjach Ligi Mistrzów z Rostowem. Kilka miesięcy później przeprawa jak przez Wisłę z Legią. Wreszcie dwumecz z Lyonem. W półfinale koncertowy Ajax w Amsterdamie i wysoka wygrana. Druzgocący rywali początek rewanżu we Francji i w dwumeczu było już w pewnym momencie 5-1, a potem kolejne gole Lyonu, pierwszy, drugi, trzeci, w konsekwencji gryzienie paznokci i niepewność, bo w końcówce meczu Lyon o włos a doprowadziłby do dogrywki.  Przy 5-1 dla przeciwnika! Więc z tym Ajaksem, jak się tak dobrze przyjrzeć, nie jest wcale aż tak różowo. Wielu woła – tacy młodzi, średnio – dwudziestolatkowie. Ci są sentymentalni i nie znają realiów. Ale my dobrze wiemy jak to jest gdy jest się młodym: różnie jest.

Pewne jest to, że Ajax się nie zmieni. Raz na dwadzieścia lat młodość eksploduje talentem. Jednorazowo, bo zaraz zapukają w klubowe drzwi faceci z kieszeniami pełnymi mamony. Nie będzie wyjścia - talenty trzeba będzie sprzedać, bo praktyczni Holendrzy gdy mają do wyboru „być” czy „mieć” wybierają „mieć” po to by „być”.