To, co kiedyś mogło być tylko naszym marzeniem, dzisiaj jest oczywiste, i to bez żadnej przesady - PZPN to aktualnie jedna z najnowocześniejszych instytucji futbolowych na świecie. Potwierdzają to przede wszystkim zagraniczni komentatorzy, pracujący na różnych polach ze Zbigniewem Bońkiem i jego współpracownikami. Organizacja widowiska, jakim dzisiaj stał się jakikolwiek mecz naszej reprezentacji narodowej, to już dawno jest przedsięwzięcie z pogranicza show biznesu, ale z zupełnie inną odpowiedzialnością organizatora wobec publiczności. Mecz kadry Adama Nawałki to, czy tego chcemy czy nie, autentyczna manifestacja polskiego patriotyzmu nieskażonego żadnym politycznym odcieniem.

Oplatające koronę Narodowego hasło "Łączy nas piłka" jest tutaj wyczerpującym i ostatecznym credo, bo niczego więcej być nie musi i w rzeczy samej - nie ma. Dlatego na trybunach siadają wszyscy równi sobie wobec potęgi futbolu i choć jeden siedzi w loży, a drugi na najtańszych miejscach, to poza komfortem oglądania meczu, nie jest to źródłem żadnej innej przewagi. Jeśli gdzieś dzisiaj w Polsce jest prawdziwa demokracja, to na pewno właśnie tutaj na Stadionie Narodowym. Tutaj zapomina się o zmorach codzienności, o sporach i swadach, niechęci, nienawiści. Na trybunie siadają obok siebie, widziałem to w sobotę na własne oczy,  minister z PIS-u i senator z PO, i rzucają się sobie w ramiona po kolejnej bramce Roberta Lewandowskiego. Nikt nie manifestuje swoich klubowych preferencji, bo ważni są tylko Biało-Czerwoni, a dym z tej tymczasowej fajki pokoju unosi się pod otwartym lub zamkniętym dachem przez pełne dwie godziny widowiska.

Co ciekawe, ale jednocześnie bardzo, bardzo ważne, na każdy mecz piłkarskiej Polski przybywa wielu młodych albo bardzo młodych Polaków. Przychodzą, a właściwie są przyprowadzani przez rodziców lub dziadków bez obawy, że spadnie im choćby włos z głowy, bo bezpieczeństwo kibiców to kluczowa sprawa dla PZPN-u. Wszystko to razem to olbrzymi, i jestem pewien, że jeszcze mocno nieoszacowany, i co najgorsze niewykorzystany  kapitał. Bo jeśli współczesna Polska to kraj ludzi tak głęboko podzielonych Smoleńskiem, Trybunałem Konstytucyjnym, działalnością ministra Szyszki i innymi denerwującymi zjawiskami, to tutaj  - na Narodowym - ważne są tylko barwy biało-czerwone, a wiedza, że W  JEDNOŚCI SIŁA jest powszechna i oczywista. Więc na koniec tego - może i z konieczności zbyt patetycznego - tekstu, polskim politykom dedykuję pod rozwagę nowe hasło - "Łączy nas nie tylko piłka". Czyż to nie atrakcyjne Panie Jarosławie i Panie Grzegorzu?