Takie proroctwa są obrzydliwą łatwizną – szczególnie kuszącą w mediach społecznościowych. Memy i wyroki na TT, czy FB. Tyle, że Paweł Dawidowicz jest człowiekiem z krwi i kości. Piłkarzem, który przez cały maj pilnie się rehabilitował, aby zdążyć z formą na turniej mistrzostw Europy do lat 21. Zdążył, ale prosto z rehabilitacji. Brakuje mu obycia z piłką, gibkości, spokoju. W jednej akcji potrafił się przewrócić dwa razy, co stało się symbolem jego upadku.

Wspólnie z Tomaszem Łapińskim po meczach ze Słowacją i Szwecją wystawialiśmy noty (w skali 1-10) dla Polaków. W obu przypadkach najniższą notę otrzymał właśnie Dawidowicz – za piątek „trójkę” (podobnie jak Bartosz Kapustka), a za występ w poniedziałek „dwójkę”. To bardzo niskie oceny. Nawet dyskutowałem z Tomkiem chwilę po meczu, czy za spotkanie ze Szwecją jednak nie dać „trójki”. „To był koszmarny wieczór Dawidowicza” - odparł Tomek. Stanęło na ocenie „dwa”... Co innego jednak ocena merytoryczna – nawet dotkliwa, a co innego odprawianie „czarnych mszy”, w których rolę diabła powierza się Bogu ducha winnemu chłopakowi.

Dawidowicz sam się nie wystawia do składu. Konsekwentnie czyni to Marcin Dorna. Ba, można to określić nawet mianem uporu selekcjonera młodzieżówki. Szczególnie, że są alternatywy – Radosław Murawski i Krystian Bielik. Dorna – podobnie jak Adam Nawałka – widzi potencjał w Dawidowiczu. I sądzi, że konsekwencją – czy już raczej uporem – spowoduje przełamanie chłopaka. Tymczasem widzimy upadek, który akcentowany jest proroctwem, że w futbolu nic nie osiągnie...

Tyle, że Dawidowicz podniesie się z tego upadku - jestem o tym przekonany! 22-letni zawodnik jeszcze nie raz może założyć koszulkę z Białym Orłem – i to otrzymując powołania od Nawałki. Ile było takich historii! Pamiętam niedawny hejt na Michała Pazdana, czy Krzysztofa Mączyńskiego. „Kung-fu Pazdan”, bo wielu ambitny obrońca kojarzył się tylko z atakami wyciągniętą nogą. A „Mąka”? Przecież to były medialne męki – pod hasłem: „Nawałka ciągnie synusia z Górnika”. Pazdan i Mączyński pokazali jednak – także w najtrudniejszych próbach w ostatnich latach – że mogą stanowić o sile drużyny narodowej. Dawidowicz może być krytykowany, ale czy zasługuje na szyderę?

Wczoraj miałem ciekawą wymianę zdań z prezesem Zbigniewem Bońkiem. Boniek filozoficznie zauważył: „Mam wrażenie, że część ludzi w Polsce kocha tylko wygrane w sporcie, a nie sam sport”. W mediach – także mediach społecznościowych – szczególnie dużo widać frustratów, dla których wyżywanie się na innych to jedyny ulubiony sport. Paweł – głowa do góry! Jeszcze im pokażesz w tej najważniejszej piłkarskiej drużynie!