Nie wiem kiedy ustalono terminy tych spotkań, natomiast wiem na pewno, że czas jest idealny, aby poważnie porozmawiać o tym, co dzieje się w naszej siatkówce, bo coraz częściej słychać opinie, że to wszystko, co oglądamy na poziomie reprezentacyjnym, to pokłosie stanu obu naszych zawodowych lig.

Zacznijmy od kobiet

Reprezentacja drugi raz z rzędu nie weźmie udziału w mistrzostwach świata. Swoją szansę straciła już w pierwszej próbie na warszawskim Torwarze po porażce z Czeszkami. Nikt o zdrowych zmysłach nie liczył na pokonanie Serbii, ale wygranie z Czechami i awans do turnieju barażowego, to był nasz obowiązek.

W komentarzu po przegranej z Czeszkami napisałem, żeby nie biczować trenera Jacka Nawrockiego. Wielu Czytelników portalu Polsatsport.pl uznało te słowa, jako obronę szkoleniowca, obronę ich zdaniem nieuzasadnioną. No to czas na słowo wyjaśnienia. Nie staję w obronie szkoleniowca, bo jak ktoś mądry kiedyś powiedział - najlepszym i jedynym adwokatem trenera jest wynik, a tego wyniku tutaj zwyczajnie zabrakło. Pytanie tylko, czy wszystkiemu co złe jest winien trener Nawrocki? Moim skromnym zdaniem nie!

Czy to wina Jacka Nawrockiego, że profesjonalna siatkarka, lat 29, nie potrafi wykonać zagrywki, albo po prostu przebić piłki z pola serwisowego na drugą stronę boiska? Czy to wina Jacka Nawrockiego, że profesjonalna siatkarka lat 25, nie potrafi prosto odbić piłki? Czy to wina Jacka Nawrockiego, że profesjonalna siatkarka, lat 29, atakująca, kończy jedną z siedmiu dobrze wystawionych piłek? Czy to wina Jacka Nawrockiego, że profesjonalna siatkarka, notabene najlepsza w zespole podczas turnieju na Torwarze, lat 23, nie potrafi odbić piłki palcami? Wreszcie, czy to wina trenera Nawrockiego, że siatkarki, które potrafią grać w siatkówkę na wysokim poziomie, nie chcą lub nie mają ochoty grać w reprezentacji Polski?

W kontekście powyższych pytań warto zadać jeszcze jedno - dlaczego tak jest? Przychylam się do opinii, że w Polsce, nasza siatkarka, Polka, naprawdę niewiele musi zrobić, aby znaleźć dobrze płatną pracę, a już na pewno nie musi być reprezentantką kraju. Od razu napiszę, że to nie wina menedżerów, czy agentów siatkarek jak uważają niektórzy, bo akurat oni swoją robotę wykonują bardzo dobrze walcząc o jak najlepsze warunki finansowe dla swoich podopiecznych. Taka ich rola i praca. A jeżeli ktoś decyduje się określone pieniądze komuś płacić, to znaczy, że go na to stać. Innego wytłumaczenia nie ma.

Dzisiaj znaleźliśmy się w miejscu w którym tylko radykalne decyzje mogą wpłynąć na poprawę sytuacji. Jedną z nich mogłaby być rezygnacja z limitu dla zawodniczek zagranicznych, bo w ten sposób przestałaby być w nadmierny sposób premiowana przeciętność, czy wręcz słabość. Bo jeśli rzeczywiście tak jest, jak mówił mi kiedyś prezes jednego z klubów, że zatrudnienie dwóch siatkarek z rejonów dla nas kompletnie egzotycznych jest tylko wynikiem zwykłej ekonomii, to coś jest nie tak. Teraz cytat: "Te dwie będą zarabiać rocznie tyle, ile chce Polka za miesiąc grania, a ta nasza wcale mi nie daje gwarancji, ze będzie lepsza od tamtych. A tamtym będzie jeszcze przynajmniej zależeć". Koniec cytatu.

Jeśli nasze reprezentacyjne siatkarki prezentują obecnie poziom Ukrainek, Białorusinek, Czeszek (nie wszystkich), Słowaczek, Estonek, czy Albanek, to otwórzmy ligę na świat. Niech przyjeżdżają dziewczyny z tych krajów i niech grają w naszej lidze, bo ich przyjazd zmusi nasze panie do cięższej pracy i rozwoju, a przy okazji pewnie - tak myślę, że z trzydzieści, albo i czterdzieści procent - obniży koszty utrzymania drużyny. Dobre Polki zawsze znajdą zatrudnienie, tu nie będzie problemu.

Teraz panowie

Tutaj w zasadzie tylko jedna sprawa i pytanie, czy wariant szesnasto-, czy nawet czternastodrużynowy w lidze, to jednak wariant optymalny. Czy nie lepiej grać w systemie dwunastodrużynowym z klasyczną formułą fazy play-off?

Terminarze

W tym miejscu prośba do Panów Prezesów obu lig, że jeśli już ustalą terminarz rozgrywek, to żeby się go trzymali, bo terminarz w każdych rozgrywkach powinien być nietykalną świętością. Nie chodzi tutaj o to, że ktoś przekłada mecz z piątku na sobotę, czy z soboty na niedzielę, tylko o to, że jak ustalimy początek na 1 października, a koniec na 1 maja, to niech tak po prostu będzie.