Czy są wśród nich następcy Piotra Gruszki, Pawła Zagumnego, Michała Winiarskiego, czy Mariusza Wlazłego?

 

Wymieniona czwórka to gwiazdy naszych poprzednich złotych ekip juniorskich z 1997 i 2003 roku. Jak się później okazało tamte triumfy w Bahrajnie i Iranie stanowiły bazę medali seniorskich. W każdej ekipie od 2006 roku byli siatkarze wywodzący się z juniorskich drużyn mistrzowskich Mazura i Grzegorza Rysia.

Dwa genialne pokolenia

W Japonii w 2006 roku srebrne medale mistrzostw świata zdobywali: Gruszka, Grzegorz Szymański, Sebastian Świderski, Paweł Zagumny (mistrzowie AD 1997) oraz Winiarski i Wlazły (czempioni z 2003). Mistrzostwo Europy w Izmirze w 2009 mają na koncie: Gruszka, Krzysztof Ignaczak, Zagumny (1997) oraz Marcel Gromadowski, Marcin Możdżonek, Michał Ruciak i Paweł Woicki (2003).

W 2012 roku w Sofii wygraliśmy Ligę Światową. Wówczas Andrea Anastasi postawił na Zagumnego, Ignaczaka (1997) oraz Winiarskiego, Ruciaka i Możdżonka (2003). Wreszcie w 2014 roku biało-czerwoni sięgnęli po złoto seniorów, a w składzie Stephane'a Antigi wciąż walczyli Ignaczak, Zagumny (1997) oraz Możdżonek, Winiarski i Wlazły (2003). Pętla się zamknęła.

Pierwsza trójka

Dziś w kadrze ogłoszonej przez Ferdinando de Giorgiego na Eurovolley 2017 nie ma żadnego siatkarza dwóch wspaniałych imprez Mazura i Rysia. Są za to po raz pierwsi znakomici juniorzy Pawlika i Zendeła: Tomasz Fornal, Bartosz Kwolek i Jakub Kochanowski (jako jedyny z mistrzów świata z Brna ma już za sobą debiut w pierwszej reprezentacji). Czy to oznacza, że znów musimy poczekać kilka lat, aby dochować się reprezentacji zdolnej walczyć z najpotężniejszymi na świecie?

Wszyscy jesteśmy rozczarowani latami po polskim mundialu: brakiem medalu w poprzednich mistrzostwach Europy, porażką w ćwierćfinale igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro, czy tegorocznym brakiem awansu do finałów Ligi Światowej. Może jednak jest to czas przesilenia?

Rosyjska rewolucja

W ostatnich latach juniorskie mistrzostwa wygrywały tylko trzy nacje – polska, brazylijska i rosyjska. Od 1993 roku Kanarkowi mają cztery triumfy, Sborna wygrywała sześć razy i my trzykrotnie. Ale co ciekawe z poprzednich trzech drużyn rosyjskich, które wygrywały w 2011, 2013 i 2015 roku czempionat juniorów tylko Dmitrij Wołkow pojechał na igrzyska olimpijskie do Rio de Janeiro.

W tegorocznej Lidze Światowej jednak jako selekcjoner debiutuje Siergiej Szliapnikow, który triumfował z juniorami w 2011 roku i teraz zdecydowanie odmłodził kadrę. Są w niej już Dmitrij Kowaliew, Walentin Krotkow (obaj juniorzy z 2011), Paweł Pankow (2013 i 2015), Jegor Fiektisow, Ilja Kurkajew (obaj 2013), Aleksandr Kimerow, Wołkow (obaj 2015) i Jegor Kliuka, który urodził się na Białorusi i dopiero w 2014 roku przyjął obywatelstwo rosyjskie. Może między innymi dlatego nie został w 2015 roku powołany do ekipy juniorów, a poleciał na mistrzostwa świata do lat 23, gdzie zresztą Rosja także zdobyła złoty medal. W zeszłym roku grał już w igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro razem z Wołkowem.

Łącznie więc nagle Rosjanie wprowadzili aż 7 mistrzów z trzech juniorskich ekip i Kliukę, który ma 22 lata. Czynią to w roku poolimpijskim, zawiedzeni trzema ostatnimi imprezami – 4. miejscem w Brazylii, tylko ćwierćfinałem Euro 2015 i 5. miejscem mundialu 2014. Po złotym medalu Ligi Światowej w 2013 roku kolejne trzy edycje to także rozczarowania – 5., 9., i 7. miejsca.

Miks De Giorgiego?

U nas aż taka rewolucja nie jest chyba potrzebna, niemniej sam jestem ciekaw, czy De Giorgi będzie chciał wymieszać skład na mistrzostw Europy. Czy do Michała Kubiaka, Rafała Buszka, Dawida Konarskiego, Pawła Zatorskiego, Fabiana Drzyzgi i Karola Kłosa (mistrzowie świata z 2014 roku) dokooptuje któregoś z trójki Fornal-Kwolek-Kochanowski?

Czy pójdzie za przykładem miksu z 2006 roku, który przygotował Raul Lozano? Argentyńczyk miał już w składzie Daniela Plińskiego, Wojciecha Grzyba, Łukasza Żygadłę, Łukasz Kadziewicza, Piotra Gacka i Michała Bąkiewicza, a dodał do nich wspomnianych wcześniej juniorów Mazura i Rysia. Niemniej jednak Gruszka, Zagumny, Świderski i Szymański musieli czekać aż 9 lat na medal seniorskiej imprezy, a Winiarski i Wlazły zdobyli go po trzech latach od wygranej w Iranie.

Czekają kogo rozszarpać

Nie chciałbym, żeby świeżo upieczeni mistrzowie musieli czekać nawet trzy lata na medale. Z drugiej strony hasło: „Zmieniamy szyld i jedziemy dalej”, rzadko się sprawdza. Zwłaszcza w tak technicznej dyscyplinie sportu, gdzie przeskok od juniora do seniora bywa dosyć duży. Zwłaszcza na poziomie reprezentacyjnym.

Jaka droga jest właściwa? Czy nasi juniorzy mają talenty na miarę Gruszki, Zagumnego, Winiarskiego i Wlazłego? Wiem, że zasługują na szansę, na jak najszybsze ogrywanie przy bardziej doświadczonych, a przede wszystkim na regularne występy w PlusLidze. Mają talenty, charakter i wielką wolę pokazania światu możliwości. Nie zmarnujmy tego złotego pokolenia. To już nie młode wilczki, a dorastające wilki, zdolne w hordzie niejednego rozszarpać.