Po raz pierwszy zobaczyłem go w akcji w 1995 roku gdy boksował w barwach warszawskiej Gwardii. Stoczył wtedy w barwach warszawskiej Gwardii 5 walk, wszystkie wygrał, 4 przez ko ( m. inn. z naszą ówczesną nadzieją Minasiewiczem). Do głowy mi wówczas nie przyszło, że oglądam przyszłą legendę boksu. Tak samo jak zresztą jak Pawłowi Skrzeczowi, który żartował, że gdyby miał wizję to pożyczyłby trochę dolarów, został menedżerem Kliczki, a potem bogatym rentierem czerpiącym procenty z zarobków Ukraińca. Bo wtedy Kliczko zarabiał zaledwie po 200 dolarów za walkę (podobnie jak i inni najemnicy Gwardii Władimir Sidorenko i Rimantas Prismantas) i był tanio „do kupienia”. A kopał jak koń. Paweł śmiał się, że po tarczowaniu z nim nie mógł utrzymać szklanki z herbatą.

Potem wiadomo. Było mistrzostwo olimpijskie w Atlancie (w finale super ciężkiej 7:3 z Wolfgramem z Tonga), kontrakt zawodowy, pierwsze większe pieniądze. Pamiętam nasze spotkanie w Manchesterze 29.01.2000 , przed walką Tysona z Juliusem Francisem. Kliczko dopiero zdobywał sławę, pozostawał w cieniu starszego brata. Z Jurkiem Kulejem komentowaliśmy wówczas t ę walkę „Bestii”. Przed pojedynkiem pogadaliśmy z Władimirem, powspominaliśmy jego walki w warszawskiej Gwardii. 8 miesięcy później pokonał Chrisa Byrda i zdobył mistrzostwo świata. Kto by pomyślał, że potem stoczy aż 29 walk o mistrzostwo świata, pobije rekord Joe Louisa, będzie panował w sumie przez ponad 12 lat.

Kolejne wspomnienie. Walka z Mariuszem Wachem 10.11.2012 w Hamburgu. Niesamowity pojedynek, odporność na cios Mariusza niewiarygodna. Po walce poszedłem do szatni Wacha, był rozbity, ale wytrzymał do końca z doktorem Stalowym Młotem.

I ostatnie wspomnienie. Walka z Anthonym Joshuą. Jedna z najbardziej dramatycznych w wadze ciężkiej jakie komentowałem. Na razie dla mnie w tej kategorii Walka XXI wieku, bo spełniała wszystkie 3 warunki, żeby uznać walkę za wybitną: były w niej nokdauny, co najmniej trzy dramatyczne zwroty akcji i wysoka stawka.

Przed walką z Joshuą Kliczko zapewniał dziennikarzy, że nie myśli o zakończeniu kariery. „Przecież mój brat Witalij mając 42 lata był jeszcze mistrzem świata, Bernard Hopkins był mistrzem świata mając 49 lat, Diana Nyad przepłynęła z Kuby na Florydę mając 64 lata. Macie jeszcze pytania?”.

Ja nie mam. Żałuję tylko, że nie skomentuję rewanżu Władymira z Joshuą. I dziękuję Wład za wszystkie wspaniałe wspomnienia.