Wszyscy trzej zakończyli już karierę i nie jest przypadkiem, że pozostawili po sobie wielką pustkę. Dziś osierocona Squadra Azzurra modli się o awans na mundial w Rosji. Z nimi w składzie w 2006 roku świat podbiła!

Od tamtej pory nie minęło znowu tak wiele – ledwie 11 lat, a jak wieczność. Drużyna narodowa gra dziś bezbarwnie, klubowe ekipy mają problem z walką z potęgami Anglii, Hiszpanii i Niemiec. No może poza Juventusem.

Grał głową

Pirlo odchodzi ostatni z wymienionej trójki. 38-latek ostatni mecz rozegrał w USA, gdzie kończył wspaniałą karierę w barwach New York City FC. Wcześniej wygrał wszystko w barwach Milanu, Juventusu i reprezentacji Włoch. Ale kolejne sukcesy nie oddają jego wpływu na grę, na styl poszczególnych zespołów, na wydarzenia na boisku. Pirlo po prostu myślał stopami. Albo jak sam mawiał – grał głową, bowiem stopy były tylko narzędziem.

W szatni był raczej milczkiem, w wywiadach także nie błyszczał – mówił wolno, niewiele, choć zawsze interesująco, niebanalnie. Jak niebanalna jest jego książka: „Myślę, więc gram” z 2014 roku. A mimo to zyskał uznanie na całym świecie także silnym charakterem, charyzmą. – Kiedy dowiedziałem się, że przechodzi do Juventusu, pomyślałem: Bóg istnieje! – przyznał kiedyś Gianluigi Buffon. – Pirlo to cichy lider. Przemawia stopami – opisał go Marcello Lippi, selekcjoner mistrzów świata z 2006 roku.

Esteta calcio

Na Półwyspie Apenińskim pod względem charakterystyki gry równać go chyba można tylko z Giannim Riverą, ale dzięki Carlo Mazzone i Carlo Ancelottiemu piłkarz ten zasłynął z występów na innej pozycji, niż jego starszy kolega. Pirlo stał się idealnym wzorem rozgrywającego przed linią obrony, obdarzonego niezwykłą wizją, doskonałym zmysłem podań, precyzją gry i wyczuciem niczym muzycznym metronom.

Zwodami potrafił upijać najlepszych pomocników świata. Miał nerwy ze stali, więc ryzykował nawet w najtrudniejszych momentach, w meczach o najwyższą stawkę. Do legendy przeszedł rzut karny strzelony podczas Euro 2012 Joe Hartowi, który – jak mawiają – skończył karierę Anglika.

Osobowość

Ale jak mógł przejąć się pajacowaniem golkipera człowiek, który przed finałem mistrzostw świata w 2006 roku w Berlinie „nie czuł presji. Spędził przedpołudnie grając na PlayStation, a następnie wyszedł na boisko i zdobył Puchar Świata” – jak sam opisywał dzień 9 lipca tamtego roku.

– Aby wygrywać potrzeba osobowości. Jeśli nie masz jej, przeciwnicy zjedzą Cię żywcem – mawiał. Pirlo był osobowością piłki. I oby taką pozostał, choć zainteresowań poza futbolem mu nie brakuje. Pochodzi z dobrze ustatkowanej rodziny, interesuje się tysiącem innych spraw. Ciekaw jestem więc, czy zachwyci nas jeszcze, czy odda się smakowaniu ulubionych win, gdzieś na północy Włoch.