Testowano siedem nowych elementów: przy stanie 40:40 nie było gry na przewagi - co stosuje się od dawna w deblu; do zwycięstwa w secie wystarczały 4 wygrane gemy, przy remisie 3:3 rozgrywano tie-break; z pomocą widocznego zegara mierzono 25 - sekundowe przerwy pomiędzy punktami; zawodnicy mieli prawo tylko do jednej przerwy medycznej (medical time out); była możliwość coachingu za pomocą słuchawek i tabletu; publiczność mogła swobodnie poruszać się wokół kortu; nie było sędziów liniowych, o wszystkim decydował system Hawk - eye.

Nieprzypadkowo na miejsce rozgrywania Next Gen Finals wybrano Mediolan - miasto biznesu, sztuki i mody. Zresztą stolica Lombardii ma też bogate tradycje tenisowe. To tutaj w staromodnym Tennis Club Milano odbyły się pierwsze cztery edycje Internazionali d’Italia (1930-1934), które wygrywał legendarny Bill Tilden. W klubie tym co roku rozgrywany jest prestiżowy turniej dla młodzieży Trofeo Bonfiglio. W tym roku grała tam w finale Polka Iga Świątek, a w 1973 roku 21 - letni Wojtek Fibak pokonując w finale Corrado Barazzuttiego odniósł pierwszy znaczący sukces.

 

Mediolan to także słynne turnieje w hali Palasport di San Siro, której dach zawalił się pod ciężarem śniegu w 1985 roku. Do historii tenisa przeszedł finał z roku 1981 w którym 22-letni John McEnroe wygrał z 26 - letnim Bjoernem Borgiem, co było zapowiedzią pierwszego triumfu Maca nad Icebergiem w Wimbledonie parę miesięcy później. W Mediolanie pierwsze tytuły ATP zdobywali 18 - letni Stefan Edberg oraz 19- letni Roger Federer.

 

Inna hala, Palalido było sceną Mondiale Pro w 1966 roku. W finale Rod Laver pokonał Andresa Gimeno. W tym roku Palalido jest w remoncie, Next Gen Finals rozegrano w miejscu targów - Milano Fiera w Rho. Ale już od przyszłego roku turniej zainstaluje się właśnie w Palalidio - do roku 2021.

 

Mediolan to także scena słynnych meczów o Puchar Davisa, w których grali legendarni włoscy gracze lat 50 - tych: Fausto Gardini, Beppe Merlo, Orlando Sirola i Nicola Pietrangeli. A w czasach nam bliższych Włosi (Davide Sanguinetti i Andrea Gaudenzi) grali w finale Pucharu Davisa ze Szwecją (i przegrali 1:4).

 

Mediolan ubiega się o organizacją turnieju ATP Masters 1000. Miałby odbywać się w lutym (rywalem jest Paryż niezadowolony z listopadowego terminu turnieju w hali Bercy, tuż przed londyńskim Masters).

 

Dwie kluczowe postaci będące za kulisami sukcesu Next Gen Finals to dawni gracze: Włoch 71-letni Sergio Palmieri i Anglik 52-letni Chris Kermode. Ten pierwszy to Rzymianin, geniusz marketingu sportowego, przez 20 lat agent Johna McEnroe, twórca sukcesu marki Sergio Tacchini, dyrektor Internazionali d’Italia na Foro Italico (majowy turniej w Rzymie) i prezes Związku Tenisa w bogatej Lombardii. Szykowny Kermode to mówiacy z oxfordzkim akcentem wizjoner i świetny administrator sportu, dawny dyrektor turnieju w londyńskim Queen, Clubie i następca Australijczyka Brada Drewetta na czele ATP. Debel Kermode - Palmieri chce zreformować tenis, może osiągnąć sukces, choć na razie są i błędy (ceremonię losowania media skrytykowały za seksizm). Obecność modelek nawiązywała do tego, że Mediolan to stolica mody, lecz przedstawienie było trochę w złym guście. Autorem pomysłu był nowy sponsor, znany w świecie Formuły 1 producent napojów energetycznych. Wejście smoka okazało się jednak wizerunkową klapą.

 

Zadziwiająca była estetyka kortu utrzymana w kolorach Atp World Tour Finals, tego prawdziwego Masters. Włosi dodali szczyptę czerwieni w kolorze londyńskich autobusów piętrusi. Po jednej stronie kortu zbudowano właśnie w tym kolorze makietę mediolańskiej La Scali. Przypomniały mi się spaghetti westerns. Kto widział słynne filmy Sergio Leone z Charlesem Bronsonem, Henry Fondą czy Clintem Eastwoodem wie, że były piękniejsze niż najlepsze westerny amerykańskie. No i ta muzyka Ennio Moriccone.