Zresztą kandydat numer jeden – i to nie tylko dziennikarzy, ale także według vox populi – Carlo Ancelotti jest zainteresowany, ale stawia jeden warunek: zmiany w zarządzaniu federacją, reformę systemu, nowe twarze u steru piłkarskiego związku. I nie chodzi tylko o ewentualne zwolnienie Carlo Tavecchio, prezesa FIGC.

 

Wojna pokoleń

 

W marcu odbędą się nowe wybory. Choć niektórzy starają się zmusić Tavecchio, aby ustąpił już teraz. Ten na razie musi głowić się, jak rozwiązać kontrakt z selekcjonerem, bowiem Gian Piero Ventura po cichu liczy na pozostałe mu 7-8 pensji, czyli niemal milion euro.

 

Ale wróćmy do Tavecchio poprzednie wybory wygrał głosem starej kliki futbolowej, choć za jednego z rywali miał Demetrio Albertiniego, 46-letniego dziś byłego gwiazdora Milanu, Lazio, czy Barcelony. Mimo że na Albertiniego głosowali piłkarze, trenerzy i sędziowie. Zadecydowały w trzeciej turze głosowań stare układy.

 

Podwórkowy trener

 

Podobne układy przesądziły chyba o tym, że Tavecchio na następcę Contego wybrał Venturę, w dniu nominacji 68-latka, który prowadził ostatnio Bari i Torino. Trenera cenionego, ale jednak formatu klubowego i tylko krajowego. A przecież Conte stworzył z drużyny narodowej pewnego rodzaju klub o międzynarodowej renomie. I piłkarze związali się z nim nad wyraz mocno. Po aktualnym trenerze Chelsea trzeba było zatrudnić kogoś równie młodego, rzutkiego i charyzmatycznego.

 

Tak się nie stało i w wyniku tego z czasem reprezentacją zaczęli rządzić piłkarze. Przełom przyszedł po wrześniowym laniu z Hiszpanią (0:3) w Madrycie. Starszyzna zaczęła wywierać presję na selekcjonerze, aby ten zarzucił system gry 4-2-4 i przeszedł na bardziej naturalne ustawienie 3-4-3 (albo 4-3-3), które stosował już Conte i które jest też często stosowane w zespołach Serie A. Zarazem w takim systemie byłoby miejsce dla Lorenzo Insigne. Ventura pozostał jednak niezruszony.

 

Głuchy i ślepy selekcjoner

 

To doprowadziło ostatecznie do „buntu na pokładzie”. W niedzielny wieczór, na 24 godziny przed rewanżowym starciem ze Szwecją, „senatorowie” reprezentacji ponownie poprosili selekcjonera o rozmowę. Gianluigi Buffon, Daniele De Rossi, Leonardo Bonucci, czy Giorgio Chiellini mieli przekonywać Venturę, aby znalazł miejsce dla Insigne, aby pozwolił grać drużynie w sposób, który najlepiej czują, który przynosił im naturalną płynność i pewność poczynań boiskowych. Trener ponownie okazał się głuchy na apele.

 

Dziś Ventura jest wyklinany przez cały świat włoskiego calcio, uznawany za winnego historycznej wpadki i wyśmiewany. Jego nazwisko na stałe zostanie zapamiętane, a wielu wyzywa go najgorszym selekcjonerem w historii Squadra Azzurra!

 

Wicemistrz świata

 

W plebiscytach, sondażach i różnych głosowaniach wymarzonym następcą miałby być Ancelotti, do niedawna opiekun Bayernu Monachium. „Carletto” to człowiek z sukcesami, charyzmą, potrafiący pracować zarówno z gwiazdami, jak i młodymi piłkarzami. Ancelotti ma już w dodatku doświadczenie reprezentacyjne, bo był przecież asystentem Arrigo Sacchiego podczas mundialu w 1994 roku, kiedy Italia zdobyła wicemistrzostwo świata.

 

Potrzebne gruntowne zmiany

 

Zmiany dotyczyć będą także składu przyszłej reprezentacji. Dzisiejsza „La Gazzetta dello Sport” wymienia pokolenie następców Buffona, De Rossiego i Andrei Barzagliego, którzy zakończyli przygodę z reprezentacją. Na dziś przyszłość nie wygląda tak źle: Donnarumma (Perin) – Conti (Zappacosta), Bonucci (Rugani), Caldara (Romagnoli), Spinazzola (De Sciglio) – Florenzi (Pellegrini), Jorginho (Locatelli), Verratti (Barella) – Chiesa (Bernardeschi), Belotti (Cutrone), Insigne (El Shaarawy) gwarantują jakość. Pytanie co ogólnie z calcio?

 

Reformacji wymaga cały ruch. Zmian potrzeba wewnątrz struktury federacji włoskiej, ligi, w organizacji rozgrywek, zapleczu dla młodych talentów, podziale wpływów z transmisji telewizyjnych. Na Półwyspie Apenińskim potrzeba rekonstrukcji stadionów. Budowy ośrodków treningowych, zmiany prawa, które nadal pozwala rządzić klubami chuliganom, bezkarnym miłośnikom przemocy i ksenofobii na stadionach.

 

Dokąd zmierzasz...?

 

Rodzima federacja i zmiany w ostatnich latach w polskim futbolu pokazują, że nic nie ma za darmo, że przeszłość się nie liczy. Tylko ciężka praca i odwaga młodszego pokolenia wyprowadziły PZPN oraz naszą reprezentację na salony. Adam Nawałka z trenera krajowego stał się marką na rynku międzynarodowym, a Zbigniew Boniek potwierdził klasę boiskową działaniami w gabinetach europejskiej i światowej federacji.

 

Włosi zaniedbali wszystko i dziś są w tyle za połową Europy. Odkąd przegrali z nami walkę o Euro 2012, nie zrobili nic, aby poprawić swoje położenie. Od skandalu „calciopoli” zrobili niewiele, aby wyeliminować patologię z własnego futbolu. Przez to, choć mają nadal interesującą ligę, i tak znaleźli się w cieniu Niemców, Hiszpanów, Anglików, czy nawet po trosze Francuzów, Belgów, czy w niektórych wymiarach Polaków.

 

Quo vadis calcio?