KOMENTARZE
Chcemy grać o medal
Już wiemy, z kim zagramy na Mundialu w Rosji i od razu asekuranckich spekulacji końca nie widać. A to czy to dobrze, że nie mamy w grupie drużyny z Europy, a że kalendarz meczów niedobry, a że Kolumbia za silna, Senegal nieobliczalny, a Japonia poczyniła postępy znaczne. Wszystko to prawda, ale co to zmienia?

Przecież w tym ogólnym lamencie, nie chodzi chyba o to, aby już dzisiaj przygotować alibi na wypadek braku sukcesu – czyli awansu do ¼ finału turnieju. Tak, tak, właśnie taki cel trzeba twardo stawiać przed naszymi piłkarzami. Powinniśmy celować co najmniej w ćwierćfinał, ponieważ ostatnie cztery lata historii naszej futbolowej reprezentacji absolutnie uzasadniają takie ambicje. Więcej, drużyna Adama Nawałki i on sam w swojej super zawodowej postawie nie tylko dają nadzieję, ale faktyczne przesłanki, że taki cel jest jak najbardziej realny.

 

Przecież gros naszych piłkarzy gra w porządnych europejskich ligach, także w rozgrywkach Ligi Mistrzów i to od czasu do czasu, prawie do samego finału. Kilku z nich ma spore doświadczenie w grze na dużych turniejach, bo byli na dwóch ostatnich Euro. Są w drużynie starzy wyjadacze i uzdolnieni młodzi. Jest błyszcząca gwiazda Roberta Lewandowskiego, ale są też Kuba Błaszczykowski i Łukasz Piszczek, którzy na sto procent zepną się w Rosji jak Grzegorz Lato na Mundialu w Hiszpanii roku 1982. Dadzą z siebie wszystko, bo to będzie ich ostatni wielki turniej. Dla innych Mundial w Rosji to też będzie szansa na dopisanie w piłkarskiej biografii pięknej, unikalnej karty. Oczywiście, w wielu przypadkach, problemem są kontuzje, brak stałego miejsca w pierwszej klubowej drużynie, kryzysy formy i normalne, ludzkie wzloty i upadki. Kiedy jednak weźmie się kartkę papieru, to nasze aktywa wyglądają naprawdę nieźle.


Losowaniem nie ma co się przejmować, tak samo jak tym, z kim zagramy pierwszy, a z kim trzeci mecz. Na wszystkich Mundialach, na których coś istotnego osiągnęliśmy, czyli w 1974,78 i 82 pierwszy mecz graliśmy odpowiednio z Argentyną, Niemcami i Włochami. Zawsze z niezłym skutkiem. I choć zdarzało się, że po drodze męczyliśmy się z Tunezją, Kamerunem czy Meksykiem, zawsze zajmowaliśmy pierwsze miejsce w grupie. Oczywiście to były inne, „lepsze” czasy naszej piłki i miejsce drużyny Jacka Gmocha, wśród ośmiu najlepszych drużyn globu, przyjęliśmy w 1978 roku z… głęboką rezerwą. Dzisiaj, za powtórzenie w Rosji wyniku z Argentyny, wycmokamy Adama Nawałkę w obie ręce po sto razy. Tak czasy się zmieniły.

 

Tak czy siak, optymizm w narodzie nie ginie. W sondzie przeprowadzonej przez portal polstasport.pl, 65% respondentów zagłosowało na to, że Polska wyjdzie z grupy H jako pierwsza i tyleż samo, że Robert Lewandowski nastrzela w naszej grupie najwięcej bramek. Tak, że o… grać trzeba. O wszystko. Nawet o medal. A czemuż nie!?

pobierz aplikację pobierz aplikację
Polsat Sport
Najnowsze wiadomości sportowe z kraju i ze świata!
zamknij