Czy w Polsce także do głosu zacznie dochodzić nowe pokolenie trenerów, którzy jeszcze do niedawna cieszyli nas występem na ostatnim biało-czerwonym mundialu?

 

Od mistrzostw świata w Niemczech minęło 12 lat. Od tamtej pory Polska nie zakwalifikowała się na kolejne turnieje w RPA i Brazylii. Dopiero teraz prowadzeni przez Adama Nawałkę piłkarze wywalczyli przepustki do gry w Rosji. Szykując się do ich występu za wschodnimi granicami Polski, nie zastanawiamy się, ilu z obecnych kadrowiczów marzy, myśli lub już przygotowuje się do kariery trenerskiej. Tymczasem takową na najwyższym szczeblu rozpoczęło już dwóch podopiecznych Pawła Janasa. Tylko dwóch!

 

5 z 23 – to nie totolotek

 

Mariusz Lewandowski jest szkoleniowcem Zagłębia Lubin, a Radosław Sobolewski prowadził krótko Wisłę Kraków. I koniec! Tylko tych dwóch defensywnych piłkarzy doszło do najwyższego szczebla rozgrywek, wdrapało się w krótkim czasie na piłkarski Olimp.

 

Dodajmy do tego Jacka Krzynówka, który był w Ekstraklasie dyrektorem sportowym w GKSie Bełchatów, Michała Żewłakowa, który pełnił tę samą funkcję w Legii Warszawa i Marcina Baszczyńskiego, który przez ponad dwa lata pełnił funkcję dyrektora ds. Sportu i PR w Bruk-BET Termalice Nieciecza. Nadal mało.

 

Brak charakteru, czy szkolenia?

 

Nawet jeśli przyjmiemy, że wciąż kariery nie zakończyli Artur Boruc, Sebastian Mila, czy Paweł Brożek, a Łukasz Fabiański nadal jest bardzo ważną postacią w aktualnej kadrze Adama Nawałki, to i tak 14 z 23 powołanych na mundial w Niemczech nie związało swoich losów z najpoważniejszym szkoleniem. Czym to jest spowodowane?

 

Czy o podobnej statystyce zadecydował brak predyspozycji, brak determinacji, pomysłu na karierę po zakończeniu boiskowej przygody? Dla porównania z kadry wspomnianych mistrzów świata z 2006 roku oprócz Gattuso i Oddo karierę zrobiło jeszcze przynajmniej sześciu piłkarzy.

 

Spora fala

 

Fabio Cannavaro jest aktualnym trenerem giganta chińskiego Guangzhou Evergrande. Zastąpił w tym klubie innego mistrza świata Luiza Felipe Scolariego z Brazylii. Partner Cannavaro ze środka obrony, Alessandro Nesta zawiesił buty na kołku i niemal natychmiast został mianowany trenerem Miami FC. Jeszcze szybciej zaufano kolejnemu środkowemu obrońcy z Italii – bohater finałowego starcia z Francją, Marco Materazzi najpierw został grającym trenerem, a następnie po prostu szkoleniowcem Chennaiyin w Indiach. Pracował tam przez trzy lata, zdobywając tytuł w 2015 roku.

 

Także w Indiach pierwszą pracę znalazł Gianluca Zambrotta. Były piłkarz Milanu i Juventusu został trenerem w Delhi Dynamos, gdzie jego asystentem był Simone Barone, kolejny mistrz świata. Następnie Zambrotta przeniósł się do Chin, gdzie został asystentem w najwyższej klasie rozgrywkowej, a Barone wrócił do Włoch i pracuje w ekipie U-16 w Juventusie. Także daleko od domu, ale na drugiej półkuli, znalazł zatrudnienie Mauro Camoranesi. Skrzydłowy argentyńskiego pochodzenia został zatrudniony przez ekipę Tigre. Wreszcie – podobnie jak Gattuso – w Milanie pracował już Filippo Inzaghi, aktualnie szkoleniowiec Venezii z Serie B.

 

22 z 23 to już bingo!

 

Łącznie więc ośmiu piłkarzy pracowało lub aktualnie szkoli na całym świecie w najwyższych klasach rozgrywkowych danych państw (Barone jest dziewiąty, ale tylko jako asystent). Wyłączając wciąż aktywnych pięciu kolejnych (a Pirlo zakończył karierę dopiero w listopadzie) warto dodać, że Fabio Grosso pracuje aktualnie w drugoligowym Bari, które o Serie A marzy, a Luca Toni, Marco Amelia i Vincenzo Iaquinta mają już papiery do prowadzenia drużyn na poziomie drugiej ligi. Simone Perrotta działa we włoskiej federacji, za to Francesco Totti został menedżerem ukochanej Romy, a Angelo Peruzzi pełni podobną funkcję w Lazio.

 

Innymi słowy z kadry Marcello Lippiego tylko Alessandro del Piero wybrał na razie drogę wyłącznie eksperta telewizyjnego, a nie dyrektora, bądź trenera na najpoważniejszym szczeblu! Choć już mówi się o próbie zaangażowania go w projekt odnowionej, zreformowanej federacji piłkarskiej, którą będzie tworzył nowy prezes. Choć wciąż nie wiadomo kto nim będzie i kiedy zostanie wybrany...

 

To szokujące porównanie! A przecież porównujemy z pokoleniu naszych ostatnich uczestników mundialu...