KOMENTARZE
Kiedy pięści pójdą w ruch?
Optymiści wierzą, że do walki Deontay’a Wildera z Anthonym Joshuą dojdzie jeszcze w tym roku. Ale chyba przyjdzie na ten megahit poczekać dłużej.

Ze sportowego punktu widzenia nie ma na co czekać. Młodszy z tej pary, 28 letni Anthony Joshua (21-0, 20 KO), jest w posiadaniu trzech mistrzowskich pasów (WBA, IBF, WBO) i mentalnie gotów, by podjąć każde wyzwanie. Cztery lata starszy Wilder (40-0, 39 KO), mistrz WBC, buduje swą pozycję na zawodowych ringach od prawie dziesięciu lat i wygląda na to, że właśnie teraz ma swój najlepszy czas. A jego ostatni pojedynek z Luisem Ortizem pokazał, że nie tylko mocno bije (być może najmocniej w wadze ciężkiej), ale też potrafi przyjąć cios i wyjść z poważnych kłopotów obronną ręką.

Joshua udowodnił to wcześniej, w wygranej  walce z Władimirem Kliczką.


Na razie mamy wojnę na słowa w której uczestniczą nie tylko pięściarze. Teddy Atlas, pierwszy trener Mike’a Tysona, a później Michaela Moorera i Aleksandra Powietkina twierdzi, że  jeśli ludzie Anthony’ego Joshuy zgodzą się na pojedynek z Wilderem, to należy ich zamknąć w więzieniu. Atlas lubi szokować, znany jest z tego od lat, ale tu chyba przesadził, bo przecież zna się na boksie i nie jest bezpośrednio zainteresowany finansową stroną tego przedsięwzięcia.

Owszem, pełna zgoda co do tego, że Joshua może zarabiać duże pieniądze nie ryzykując zbytnio w ringu, tylko co to ma wspólnego ze sportem. Bez względu na to z kim się zmierzy, będzie zapełniał stadiony na Wyspach Brytyjskich, o tym też wiemy. Ale jak zmierzy się z Wilderem, to zarobi znacznie więcej i przejdzie do historii, bo o takim pojedynku będzie głośno na świecie. A wygrana da mu przy okazji czwarty, ostatni z prestiżowych pasów do kolekcji, czego w wadze ciężkiej jeszcze nie było.

Do tego jest to zestawienie, które obudzi wielkie emocje. Chociażby z tego prostego powodu, że taka walka nie będzie mieć faworyta. Oczywiście jedni będą stawiać na Wildera, inni na Joshuę, ale nie ulega wątpliwości, że będzie to klasyczny pojedynek 50/50.

Dla trenera Fiodora Łapina, czy Artura Szpilki faworytem jest Wilder, a dla mnie Joshua,. choć mam świadomość, że jedna bomba Amerykanina może być początkiem końca Anglika. Mimo wszystko postawiłbym na niego, bo jest lepszym pięściarzem i wspaniałym atletą. Ale Wilder też nim jest, do tego imponuje szybkością, zasięgiem  i precyzyjnym prawym, który jest przecież kluczem do jego zwycięstw.  Dlatego nie będzie zgody co do tego, kto jest faworytem, a kto nim nie jest. W tej wojnie wszystko będzie możliwe. Od pierwszego gongu groza będzie wisieć nad ringiem.


Dlatego jeśli dojdzie do tej walki będzie ona megahitem i nie sądzę, by skończyło się na jednej konfrontacji. Z pewnością, bez względu na wynik dojdzie do rewanżu, a jeśli po dwóch walkach byłby remis, to i do trzeciego pojedynku.

Ale najpierw będą negocjacje dotyczące podziału pieniędzy i miejsca walki. Amerykanie, co zrozumiałe,  optować będą zapewne za Las Vegas, a Eddie Hearn, promotor Joshuy,  za stadionami Wembley w Londynie lub Millenium w Cardiff, które mistrz olimpijski sprzed sześciu lat zapełni  w mgnieniu oka.

Oby tylko nie kazano nam na takie widowisko zbyt długo czekać. Walka na słowa już się zaczęła, ale kiedy pięści pójdą w ruch, tego chyba szybko się nie dowiemy.

pobierz aplikację pobierz aplikację
Polsat Sport
Najnowsze wiadomości sportowe z kraju i ze świata!
zamknij