Już nie pamiętam jak pojawił się pomysł, że projekt zaczynamy właśnie na obiektach Miedzi. Przeczucie, że w maju może wydarzyć się coś historycznego? A może zaproszenie od prezes klubu Martyny Pajączek? Pierwszym „obrazkiem” naszego materiału jest zdjęcie ekipy z 1992 roku, która sensacyjnie – jako drugoligowiec kosztem Górnika Zabrze (m.in. z Tomaszem Wałdochem, Ryszardem Stańkiem, Dariuszem Kosełą) zdobywa Puchar Polski. A potem – na stadionie w Lubinie - może gościć AS Monaco w nieistniejącym już w Pucharze Zdobywców Pucharów. W składzie Płaczkiewicz, Baziuk, Gierejkiewicz czy Dyluś.

 

Trenerem zespołu z księstwa jest Arsene Wenger. W jego drużynie grają Jurgen Klinsmann czy Youri Djorkaeff. Nasze dość głośne analizy pamiątkowych fotografii znajdujących się w korytarzu w pobliżu szatni przerywa trener Dominik Nowak. Otwierają się drzwi skąd słyszę grzeczną, acz dość stanowczą informację, że mam być ciszej. Trwa odprawa przed treningiem. „Zamykam” się.

 

Piłkarze i sztab szykują się do wyjścia na zajęcia. Kamera wjeżdża do szatni, są dowcipy, śmiechy, Zbyszkowi proponuję się kawę. Pytamy oczywiście o Ekstraklasę, ale nikt się nie „spina”, nie sztywnieje czy wygłasza tradycyjne w takich sytuacjach przemowy, że to już czas, że jesteśmy gotowi itd. Także prezes Martyna Pajączek czy właściciel klubu Andrzej Dadełło podchodzą do tego z uśmiechem. Przecież nie tylko od nich to zależy. Miedź jest w tym momencie poza podium. Prowadzą Chojniczanka i Odra Opole.

 

Włodarze Miedzi nie zaklinają rzeczywistości i nie owijają w bawełnę. Otwarcie mówią,  że dopiero uczą się piłki. Właściciel specjalizuje się przecież w biznesie, Martyna jest jedną z dwóch kobiet pełniącą tak zaszczytną, choć niełatwą rolę w polskiej zawodowej męskiej piłce. Oboje zgodnie podkreślają, że nie pozjadali wszystkich rozumów. Odkąd grupa kapitałowa DSA należąca do Dadełły przejęła klub w 2011 roku i szybko awansowała na zaplecze Ekstraklasy, przyznają się, że popełnili wiele błędów. Nikt nie powie jakich, ale nie od dziś wiadomo, że początkowo także dzięki niektórym „doradcom” klub zawsze miał apetyt na coś więcej. Nie zaspokoili go ani zwany niegdyś „Złotym Chłopcem” Rafał Ulatowski, ani widzący Widzew ponownie w Champions League Wojciech Stawowy ani Ryszard Tarasiewicz. Ten ostatni pracował tu nawet dwa lata. Wiemy, że w naszej piłce to często czas nieosiągalny dla trenerów. Widać jednak, że w Legnicy nauczono się cierpliwości. A ona jest ponoć siostrą mądrości.

 

Tę mądrość pokazało zatrudnienie Dominika Nowaka. Nie miał on takiego „pijaru” i nazwiska ja poprzednik. Jego notki nie ma nawet w Wikipedii. Choć pochodzi z Łodzi mieszka jednak na Dolnym Śląsku, w Polkowicach, gdzie zaczęła się jego szkoleniowa droga z miejscowym Górnikiem. Następnie był blisko promocji z zapomnianą dziś Flotą Świnoujście. Potem już nie z trenerskiego stołka współtworzył solidność Chrobrego Głogów, wspomagając Ireneusza Mamrota i zajmując się tamtejszą Akademią. Z Wigrami Suwałki był o krok od finału Pucharu Polski. Drogę na Stadion Narodowy w dużej mierze zamknęli mu sędziowie… CV nie powalające może na kolana, ale świadczące o tym, że w każdym z małych ośrodków o ograniczonych możliwościach finansowych szedł o co najmniej krok do przodu. I w Miedzi wykonał ten najważniejszy.

 

Ale i on, w tym zimowym okresie moich odwiedzin, mówił jakby jednym głosem z Dadełłą i Pajączek. Sugerował: „Jedź zobacz naszą bursę z dzieciakami, których przygotowujemy do bycia piłkarzami. Zobacz jak funkcjonują w szkole Mistrzostwa Sportowego, bo dbamy o ich pozasportowe wykształcenie, jak wyglądają boiska treningowe, jak rozwija się klub biznesu, którym z pasją zajmuje się były ligowy napastnik, a także trener Janusz Kudyba, który kiedyś po „klopsie” pomysłu Stawowego „wyciągnął” Miedziankę z opresji. Zajrzyj do naszego butiku w Galerii Piastów, bo ubierzesz się tam od stóp do głów nie gorzej niż na Bułgarskiej w Poznaniu czy w bogatszych klubach nad morzem”. A Andrzej Dadełło dodawał: „Ekstraklasa? Pewnie kiedyś będzie. Jeśli nie już w tym sezonie, trudno. Nie mamy wielkiego ciśnienia. Oczywiście jest ona moim marzeniem, ale bardziej zależy mi na tym, by w Miedzi, w podstawowym składzie za jakiś czas grało kilku naszych wychowanków. I żeby któryś z nich wystąpił kiedyś w reprezentacji Polski.”

 

Także dlatego blisko połowa budżetu jest tutaj przeznaczana na szkolenie. Bo baza odpowiadająca wymogom Ekstraklasy już jest. Drużyna grała efektowną i przyjemną dla oka piłkę, co w tej lidze nie zawsze szło w parze z wynikami, choć akurat także i drugi ze szczęśliwych po tej niedzieli zespół, Zagłębie Sosnowiec, też zapewniał swoimi występami doznania estetyczne. Miedź nie pójdzie pewnie śladem ubiegłorocznego beniaminka Górnika Zabrze i nie powalczy o Europę, ale to zrozumiałe, bo klub z Roosvelta to największa siła na Górnym Śląsku. Tradycja, potęga, ciągle rosnąca liczba kibiców, którzy wypełniają jeden z największych stadionów w tej lidze. I nieograniczona możliwość znajdowania i szlifowania piłkarskich diamentów z tak dużej aglomeracji, w której skład wchodzą Katowice, Chorzów, Bytom, Ruda Śląska czy Gliwice.

 

Miedź zawsze będzie w cieniu ekstraklasowych drużyn z Wrocławia czy Lubina. Ale już napisała swoją historię. Ma konkretną wizję, filozofię i pomysł. I ludzi, którzy potrafią je realizować. Brawo Miedź! Brawo Legnica! Choć nam, komentatorom Polsatu Sport szkoda trochę, że nie będziemy już transmitować Waszych meczów, to cieszymy się, że mogliśmy uczestniczyć w tym projekcie. I trzymamy kciuki za wychowanka w pierwszej drużynie…