Łukasz Majchrzyk: Wojtek, mimo młodego wieku, jesteś jednym z najstarszych stażem w drużynie, więc można Ciebie zapytać: czy to już jest drużyna, czy jeszcze dopiero zlepek piłkarzy?

Wojciech Szczęsny: Myślę, że mieliśmy trochę czasu, żeby tę drużynę stworzyć. Jest to na pewno dużo bardziej zgrany zespół niż wtedy, kiedy obejmował go trener Adam Nawałka. Wszyscy dostosowali się do zasad trenera, do dyscypliny, jaka tutaj panuje, do ustaleń na boisku. Nie wygląda to jeszcze tak, jak mam nadzieję, że będzie wyglądało za pół roku, ale myślę, że jesteśmy gotowi.

Czym się różni ta drużyna od reprezentacji Waldemara Fornalika, bo w bramce jest Wojciech Szcęsny, w obronie Łukasz Szukała i Kamil Glik, w pomocy Grzegorz Krychowiak, Mateusz Klich, a w ataku Robert Lewandowski. Gdyby zdrowy był Kuba Błaszczykowski, to pewnie też by przyjechał?

Za trenera Fornalika Wojciech Szczęsny nie był w bramce, więc już w pierwszym zdaniu sobie odpowiedziałeś... (śmiech). Myślę, że każdy trener wnosi ze sobą nową koncepcję i dyscypliny, i ustaleń na boisku, i trzeba się do niej dostosować. Kiedy trenuje się reprezentację, to taktyka i ustalenia mają większe znaczenie niż w klubie. Trener przyszedł i wprowadził bardzo surową dyscyplinę, co mi akurat odpowiada. Mam nadzieję, że to się przeniesie na boisko. Jeśli będziemy zdyscyplinowani, to mamy szansę tracić dużo mniej bramek niż w poprzednich eliminacjach.

 

Zaczynacie od meczu z Gibraltarem. To przeciwnik, którego musicie pokonać, ale legendy się w tym meczu nie zbuduje. W przypadku porażki można co najwyżej stracić. To paraliżuje?

 

Myślę, że to nie paraliżuje, że dobrze jest zacząć eliminacje od "łatwiejszego" meczu. Jeśli uda nam się go wygrać, to wprowadzi to trochę lepszej atmosfery, zdejmie z nas presję...

 

Zapraszamy do obejrzenia całego wywiadu z Wojciechem Szczęsnym.

 

KLIKNIJ I POLUB POLSATSPORT.PL NA FACEBOOKU!