Wielu ludzi odsądza mnie od czci i wiary tylko dlatego, że zaproponowałem kilku dublerów w składzie na mecz z Niemcami. Niemcy i tak, i tak wygrają naszą grupę, a my o awans będziemy bić się ze Szkocją i Irlandią, w drugiej kolejności – z Gruzją. Staram się więc spojrzeć na eliminacje strategicznie, a nie jednostkowo. Zdaję sobie przy tym sprawę, że mecz z Niemcami będzie wyjątkowy, że wciąż czekamy na pierwsze zwycięstwo i dodatkowo zmierzymy się z mistrzami świata.

 

Jeżeli ktoś ma do mnie pretensje, że biorę pod uwagę danie szansy zmiennikom, to proszę przy okazji o trochę respektu dla reprezentantów Polski. Bo rozumiem, że skoro Adam Nawałka powołuje do kadry 25 piłkarzy, to każdy z nich jest gotowy do gry na poziomie reprezentacyjnym. Tak przynajmniej chciałbym to rozumieć – nie dochodzi do mnie, że przygotowanych do rywalizacji może być piętnastu, a pozostali się nie nadają. To, że proponuję dublerów, nie znaczy, że proponuję skład rezerwowy.

 

Uczyć się od Janasa i Leo

 

Z Niemcami powinni zagrać ze sobą: bramkarz, linia defensywna, Krychowiak i Lewandowski. Do tego grona mógłbym dołączyć jeszcze Macieja Rybusa. To organizmy, które są w stanie się zregenerować. Biorąc jednak pod uwagę z jaką intensywnością grają w tym sezonie pozostali, zastanawiam się czy jest w stanie zagrać dwa równe mecze Kamil Grosicki? Nie jest, bo od Gibraltaru rozegrał tylko 24 ligowe minuty. Czy jest w stanie dwa mecze wybiegać Kuba Wawrzyniak? Nie jest, bo od dwóch tygodni leczy kontuzję! Czy może dwa mecze po 90 minut zagra Krzysztof Mączyński? Też nie, bo raz gra, raz nie. Podobnie zresztą, jak Arkadiusz Milik.

 

Kiedy piłkarze niegrający regularnie na poziomie ligowym przyjeżdżają na kadrę, spotykają rywala wagi ciężkiej, inną presje i inne obciążenia, cudów być nie może. Dlatego trzeba się zastanowić ilu zawodników będzie w stanie wybiegać nam 180 minut w ciągu trzech, czterech dni. Taka sztuka – ze zwycięstwami w tle – w ostatnich dwudziestu latach zdarzała się incydentalnie.

 

W marcu 2001 roku reprezentacja prowadzona przez Jerzego Engela pokonała Norwegię i Armenię. Dwukrotnie takiego wyczynu dokonali Paweł Janas i Leo Beenhakker. Zespół Janasa w październiku 2004 wygrał z Austrią i Walią, a pięć miesięcy później z Azerbejdżanem i Irlandią Północną. Drużyna Leo natomiast pokonała w październiku 2006 Kazachstan i Portugalię, a w marcu 2007 – Azerbejdżan i Armenię.

 

Widać więc jak na dłoni, że ostatnio nie udawało się zdobyć kompletu punktów mając za rywali: faworyta grupy i zespół pretendujący do awansu. A z takimi zespołami zagramy teraz.

 

Krakowski powrót z zaświatów?

 

W piątek Nawałka prawdopodobnie postawi na Michała Żyrę i/lub Michała Kucharczyka. Na pewno na kadrę zaprosi Tomasza Jodłowca, raczej przyjedzie Sebastian Mila. Może trochę zaskoczę, ale postawiłbym na powrót do reprezentacji… Dariusza Dudki! Biało-czerwoni na mecz z Niemcami potrzebują dwóch defensywnych pomocników – na tą chwilę będą to Krychowiak i Jodłowiec. Zastanówmy się jednak czy zapamiętaliście chociaż jeden świetny mecz Jodłowca w kadrze? Ja nie.

 

Dlaczego więc Dudka? Jest piłkarzem doświadczonym, grał na dużych turniejach, trzy razy rywalizował z Niemcami (2006, 2008, 2011). Nigdy nie pęka – i na środku, i na boku obrony. Ostatnio zagrał dwa mecze na pozycji defensywnego pomocnika, a więc Franciszek Smuda uznał, że biegowo Dudka jest gotowy na taką grę. Ten piłkarz wytrzyma pod względem fizycznym i psychicznym. Nie ukrywajmy, że w takim spotkaniu jak przeciwko mistrzom świata, będziemy biegać za piłką, a nie z nią. Trzeba to sobie powiedzieć uczciwie i nie cierpieć, kiedy przy futbolówce będą Niemcy. Dudka może się przydać.

 

Gdy obserwowałem grę Grzegorza Krychowiaka w meczu z Gibraltarem, to wydawało mi się, że taktycznie przygotowuje się on na bój z Niemcami. Moim zdaniem w Warszawie Grzesiek w ogóle nie będzie uczestniczył w akcjach ofensywnych wspomagając tylko parę stoperów: Glik-Szukała.

 

Niestety, ale w tej chwili nie mamy piłkarza, który w środku pola potrafiłby wybiegać mecz, powalczyć, ale i rozegrać piłkę do przodu. Kiedyś takim zawodnikiem był Piotr Świerczewski, później przez jakiś czas – Rafał Murawski. Dziś nie ma typowej ósemki z umiejętnościami ofensywno-defensywnymi 50-50. Dlatego też Adam Nawałka pojechał do Eugena Polanskiego i próbował go przekonać, aby ten wrócił do kadry. Bo kadra lepszego piłkarza, niż Polanski, na tej pozycji nie ma. Dlatego te dziury trzeba będzie łatać. I na marginesie. Od wielu lat mówimy sobie, że nie mamy drugiego napastnika i lewego obrońcy. Kto by się spodziewał, że zabraknie nam gościa do środka pola, który będzie biegał i potrafił grać w piłkę?

 

Sytuacja bez wyjścia

 

Być może jakimś pomysłem na Niemcy byłoby przesunięcie na prawą pomoc Łukasza Piszczka, a na prawa obronę – Artura Jędrzejczyka. Kolejnym ciekawym konceptem jest pozostawienie Piszczka na prawej stronie defensywy, a wystawienie na prawej pomocy… Pawła Olkowskiego. Na tej właśnie pozycji gra w Kolonii były piłkarz Górnika (w tym sezonie ani razu nie wystąpił na prawej obronie). Gdyby więc wyszedł na skrzydle Nawałka zdecydowałby się na wariant bardzo defensywny. W takiej konfiguracji Kamil Grosicki w pierwszym meczu byłby dżokerem, a w podstawowej jedenastce wyszedłby dopiero na Szkocję. Podobnie snajper Ajaxu Arkadiusz Milik.

 

Wciąż nie wiadomo co z Sebastianem Boenischem. Jakub Wawrzyniak ma problemy z mięśniem dwugłowym, a Sebastian – z piętą. Zakładam więc, że piłkarz Leverkusen nie będzie w stanie wystąpić w dwóch spotkaniach i zagra tylko w jednym. W kolejnym przyjdzie czas Wawrzyniaka.

 

Jestem w stanie założyć się o każde pieniądze, że w październikowym dwumeczu nie zagramy dwa razy w takim samym zestawieniu. Wiem, że trener Nawałka ćwiczył ustawienie z trzema stoperami, natomiast przykład Luisa van Gaala pokazuje, że zmiana systemu nawet przy piłkarzach wybitnych (jacy z pewnością są w Manchesterze United) nie jest taka łatwa. Holender miał na to kilka tygodni, Adam Nawałka – tylko kilka jednostek treningowych, a dodatkowo nie wypróbował tego w warunkach meczowych.  Nie wydaje mi się wiec, że polski szkoleniowiec będzie eksperymentował.

 

Naturalnie więc klaruje się kilka zmian. Naród wkurzył się jednak faktem, że na trzech-czterech pozycjach mogą zagrać dublerzy. Analizując jednak stan posiadania tej reprezentacji, wychodzi na to, że… nie ma innego wyjścia. Polska marzy o historycznej wygranej z Niemcami, ale za porażkę nikt nie spali Nawałki na stosie. Natomiast jeśli chcemy jechać do Francji, to zwycięstwo ze Szkocją jest obowiązkowe. Wnioski dotyczące składu, personaliów i ustawienia taktycznego muszą teraz wyciągnąć sami trenerzy. To oni biorą za ten projekt odpowiedzialność.

 

KLIKNIJ I POLUB POLSATSPORT.PL NA FACEBOOKU!