• Marcin Józefowicz: Jak trudne są dla polskich piłkarzy ręcznych mecze z Niemcami?

 

Artur Siódmiak: Dość trudne. Zwłaszcza wcześniej, kiedy kadra Niemiec to była absolutna światowa czołówka. Teraz jest ich drużyna jest w mocnej przebudowie, więc te mecze są nieco łatwiejsze. Kiedyś jednak toczyliśmy z nimi wyrównane boje na mistrzostwach świata w 2007 roku. Przegraliśmy finał z nimi, z gospodarzami.

Z Niemcami gra się inaczej?

Może nie inaczej. Bierze się to z tego, że część z nas grała w Bundeslidze – najlepszej lidze świata. Tam znaliśmy się z tymi chłopakami, a w meczach reprezentacji wychodziliśmy przeciwko sobie. Z wieloma się przyjaźniliśmy, ale na boisku trup padał gęsto. Ja szczególnie walczyłem, to była dla mnie dodatkowa motywacja do wygrania takiego spotkania.

Czasami miało się wrażenie, że to były boiskowe wojny.

Były, były! Miałem kilku na celowniku, a że byłem szefem obrony, to oczywiście – mówiąc kolokwialnie – laliśmy się z nimi. Było ciężko. Na boisku przyjaciół nie było.

Jakieś rady dla chłopaków przed meczem?

Poza tym, że trzymam kciuki? Wiadomo, że dysproporcje są duże, ale spójrzmy: wielu z nich gra w dobrych klubach. Ze wszystkim da się wygrać, czy to z mistrzem, czy wicemistrzem świata. My pokazaliśmy w 2007 roku, że jesteśmy  drużyną.

Cała rozmowa z Arturem Siódmiakiem w załączonym materiale wideo.

 

KLIKNIJ I POLUB POLSATSPORT.PL NA FACEBOOKU!