Dla nas liczą się wyłącznie trzy punkty i po to tutaj przyjechaliśmy. Chcę strzelić gola, ale jak mi się uda, to nie będę świętować. Polska jest dla mnie bardzo ważna i mam ją nadal w sercu, ale jestem sportowcem i chcę zawsze wygrywać. To jest dla mnie najważniejsze - podkreślił urodzony w Gliwicach Podolski.

 

Biało-czerwoni z Niemcami zmierzą się po raz 19., ale ani jednego meczu nie wygrali.

 

I doskonale rozumiem, że w końcu chcą to osiągnąć. Są zdolni do tego, bo mają teraz bardzo dobrą drużynę i zrobią wszystko, by tego dokonać, ale mam nadzieję, że to historyczne zwycięstwo nie będzie miało miejsca w sobotę. A ja na boisku zrobię wszystko, by pomóc Niemcom w triumfie. Nie przyjechałem tutaj, by rozdawać prezenty - dodał.


Podolski: Jesteśmy faworytem, ale to nie będzie łatwy mecz

Podolski, tak jak i selekcjoner Joachim Loew zdają sobie sprawę z tego, że podstawowym zadaniem jest zatrzymanie Roberta Lewandowskiego.

 

Nie możemy się jednak koncentrować na pojedynczych nazwiskach. Dobrze znamy Lewandowskiego, wiemy na co go stać, ale tak naprawdę Polska jest silna przede wszystkim jako zespół. Nie jednostki tutaj będą decydować o końcowym rezultacie, ale wspólnie grająca drużyna - uważa Podolski.

 

Piłkarz Arsenalu zdaje sobie sprawę, że na Stadionie Narodowym (początek w sobotę o 20.45) Niemców czeka bardzo trudny mecz.

 

W każdym teraz meczu słyszymy, że jesteśmy faworytem, ale musimy sobie zdawać sprawę z tego, że nie będzie to łatwe spotkanie. Wręcz przeciwnie. My mamy zespół zdziesiątkowany przez kontuzje, niektórzy piłkarze zrezygnowali z gry w kadrze po mundialu. Dodatkowo gramy na wyjeździe, stadion będzie pełny entuzjastycznie reagujących Polaków - zaznaczył.

 
Loew nie wybrał składu

Podolski sam nie może być pewny gry od pierwszej minuty.

 

Każdy zna moją sytuację w Arsenalu. Nie jestem w rytmie meczowym. Mniej gram, ale na treningu daję z siebie wszystko, jestem też zdrowy, ale decyzja należy do trenera - podkreślił.

 

Loew nie chciał na razie ujawnić, czy widzi miejsce dla Podolskiego w wyjściowym składzie. Podkreślił jego wkład, dynamikę i energię, ale problemem może być, że w klubie nie znajduje uznania Arsene Wengera.

Na razie nie wiem, czy zagra od początku. Takiej decyzji jeszcze nie podjąłem - powiedział.


 Stoperzy blisko Lewandowskiego

Wie za to, że za pilnowanie Lewandowskiego będzie odpowiedzialnych dwóch obrońców – Jerome Boateng i Mats Hummels.

 

To jest piłkarz, który wymaga podwójnego krycia. Jerome i Mats to doświadczeni zawodnicy. Obaj muszą cały czas mieć go na oku i ważna będzie komunikacja między nimi. Robert doskonale prowadzi piłkę i trudno go upilnować – podkreślił.

 

Selekcjoner wie jednak, że Polska to nie tylko Lewandowski. Z groźnych piłkarzy wymienił jeszcze Łukasza Piszczka, Arkadiusza Milika i Macieja Rybusa.

 

Polska jest młodym i ambitnym zespołem. Moim zdaniem to właśnie z nią i Irlandią będziemy się bić o pierwsze miejsce w grupie. Mamy bardzo dokładnie przeanalizowaną waszą reprezentację – jako zespół i indywidualne umiejętności poszczególnych zawodników. Wiemy, gdzie są słabe i mocne punkty. Musimy przede wszystkim uważać na szybkie kontry Polaków - zaznaczył Loew.


Ostatnia porażka Niemców na... Narodowym

On sam w ostatnich dniach nie miał łatwego zadania. Szereg kontuzji – m.in. Marco Reusa, Bastiana Schweinsteigera, Samiego Khediry, Mario Gomeza, Mesuta Oezila czy rezygnacje z gry w kadrze po złotym medalu mistrzostw świata sprawiły, że w sobotę w Warszawie na murawę wybiegnie całkowicie nowy zespół.

 

Tak, to jest inna reprezentacja, ale mamy oś, która się utrzymała – Manuela Neuera, Jerome Boatenga, Toniego Krossa czy Mario Goetzego. Oni są już doświadczeni, a do nich dołączyli młodzi i ambitni – Julian Draxler, Andre Schuerrle, Sebastian Rudy czy Matthias Ginter. To oni mogą stanowić o przyszłości naszego zespołu. Mimo wielu braków, jesteśmy nadal mocno uzbrojeni - ocenił.

 

Ostatnią porażkę w meczu o punkty drużyna Loewa poniosła na... Stadionie Narodowym w Warszawie. W półfinale Euro 2012 uległa wówczas Włochom.

 

Nie myślałem o tym, że tutaj przed dwoma laty przegrałem. To wówczas była dla nas gorzka lekcja, bardzo rozczarowująca. To miało też swoje konsekwencje. Jak patrzę na to z perspektywy widzę, że wyciągnęliśmy wnioski. Może właśnie z tego skorzystaliśmy w trakcie brazylijskiego mundialu - powiedział Loew.

 

Niemiecki selekcjoner nie wydaje się być zmartwiony słabszą postawą swoich podopiecznych w dwóch pierwszych meczach tego sezonu – towarzyskiego z Argentyną i w eliminacjach Euro 2016 ze Szkocją.


 Loew: Nie mamy patentu na wygrywanie

Oczywiście nie wszystko funkcjonowało, tak jak chcieliśmy. Nie byliśmy już w tej formie, co w mundialu. To jest normalne. Trzeba pamiętać o tym, że każdy był w innej fazie przygotowań do sezonu. Także po turniejach w 2010 i 2012 roku nie byliśmy od razu w najwyższej dyspozycji - przypomniał.

 

Loew dodał, że wpływ na to wszystko mają także emocje.

 

Po wygranym mundialu musimy znowu zrozumieć, że czekają nas naprawdę trudne mecze, a my nie mamy patentu na wygrywanie. Dodatkowo wszyscy będą chcieli pokonać mistrza świata, a to wyzwala w rywalach pokłady energii. A u nas teraz brakuje automatyzmu. Drużyna jest w fazie przebudowy i parę rzeczy nie funkcjonuje już tak jak przed paroma miesiącami - ocenił.

 

KLIKNIJ I POLUB POLSATSPORT.PL NA FACEBOOKU!