To miało być wielki piłkarskie święto. Uroczyste pożegnanie reprezentantów Francji, którzy ponad sto razy założyli niebieskie koszulki. Pierwsza poważna próba na 442 dni przed Euro 2016. Udała się tylko pierwsza część. Na stadionie ponad 80 000 widzów z prezydentem Francois Hollande’em na czele. Powitanie takich gwiazd jak Thierry Henry (123 mecze w kadrze), Marcel Desailly (116), Zinedine Zidane (108), Patrick Vieira (107) i Didier Deschamps (103) było gorące. Zabrakło tylko Liliana Thurama (142), który zostanie uhonorowany 7 czerwca przed spotkaniem z Belgią.

Nikt się nie spodziewał, że Brazylia – po upokorzeniu na domowym mundialu – tak szybko się pozbiera i zwycięży na mitycznym Stade de France. Strzeliła trzy gole i udowodniła, że znowu może być na topie. A za trzy miesiące jest przecież Copa America…

Francja bez atutów

Trzeba uczciwie powiedzieć, że Canarinhos trafili na wyjątkowo słabą drużynę. Francuzi zagrali gorzej niż przeciętnie, nie było w tym meczu piłkarza, który mógłby rywalizować z Brazylijczykami. Liczono szczególnie na kapitana jednego wieczoru – Karima Benzemę. Obrona rywali okazał się nie do przejścia, ale mimo to napastnik Realu mógł strzelić przynajmniej dwa gole,

U Brazylijczyków nie było słabych punktów. Thiago Silva emocje zostawił w szatni i umiejętnie kierował obroną. Palmę pierwszeństwa w zespole Dungi trzeba oddać Neymarowi – autorowi przepięknej bramki. Na tle słabych Francuzów wyglądał znakomicie.

Co szwankowało w zespole francuskim? Słaba gra bocznych obrońców. Czy to może być koniec reprezentacyjnej przygody Sagny i Evry? Brak pomysłu w środku pola, gdzie rzucała się nieobecność Paula Pogby. Z piłkarzem Juventusu Francja nie przegrała żadnego z ostatnich pięciu spotkań. A na 22 mecze z Pogbą Trójkolorowi wygrali 15. W ataku nie poradził sobie osamotniony Benzema. Valbuenie zabrakło sił, a Griezmannowi – po prostu nie szło.

Nowy pomysł Deschampsa

Francuskie media nie pastwiły się nad Trójkolorowymi. L’Equipe pokazało reprezentacji żółtą kartkę za pierwszą porażkę od mistrzostw świata (4 wygrane i 2 remisy). To było takie darmowe ostrzeżenie. Paryski dziennik podkreśla również, że Francja pokonana przez naprawdę mocniejszych. Natomiast według Le Parisien „ten klops powinien okazać się przydatny”.

Na mecz z Danią roszady były konieczne. Mecz w zielonym kotle Saint-Etienne, gdzie Deschamps przeprowadził mnóstwo zmian w porównaniu z meczem z Brazylią, miał być testem dla rezerwowych. Testem jak najbardziej zdanym.

Co mogło się podobać w pierwszej części? Francuzi grali płynnie w ofensywie. Sam Deschamps przetestował nowe pomysły. Tym razem nie postawił na jednego snajpera. Zaufał dwójce – Payetowi i Lacazettowi. Kto wie, czy to nie będzie rozwiązanie na później. Następne mecze towarzyskie Trójkolorowi zagrają z Belgią i Albanią.

Choć Francuzi nie mają meczów o punkty, to i tak są liderami grupy. Wiadomo, że Dania to nie ta sama półka co Brazylia, ale ciągle jest mocnym zespołem. Na pewno Brazylijczykom zależało na zamazaniu plamy z 1998 roku. Mimo że Dunga stwierdził, że to historia. Dawno jednak nie widziano Brazylii takiej skupionej. Francuzom ten mecz nie wyszedł, ale okoliczności łagodzące są. Bardziej wiarygodne od spotkania z Danią będzie konfrontacja z Belgią.

 

KLIKNIJ I POLUB POLSATSPORT.PL NA FACEBOOKU!