Roman Kołtoń: Jesteś przykładem zawodnika, który w bardzo młodym wieku wyjechał na Zachód. I dałeś radę. Co o tym decyduje?

Grzegorz Krychowiak: Wiele jest takich czynników, bo jest to kierunek bardzo ambitne, a przede wszystkim – bardzo trudny. Zwłaszcza kiedy wyjeżdża się, tak jak ja, w wieku 15 lat. Ludzie, którzy cię otaczają, mają ogromny wpływ na przebieg kariery. Ja mogę mówić o szczęściu, bo trafiłem na Andrzeja Szarmacha, który dobrze mną pokierował. Trzeba dużo cierpliwości i jeszcze więcej pracy. Kiedy się wyjeżdża to od razu chce się grać w pierwszym zespole, ale to nie jest takie łatwe. Na to trzeba zapracować, ja musiałem zrobić kilka kroków wstecz, by zagrać na najwyższym szczeblu.

Na początku trafiłeś do Bordeaux. Znałeś wtedy język?

Ani słowa.

To chyba jest wyzwanie dla młodego człowieka.

Traktowałem ten wyjazd jako przygodę. Nie było ani chwili, kiedy myślałem, że może coś nie wyjść. Chciałem zobaczyć nowy kraj, poznać inną kulturę, język. To była ogromna szansa i wyzwanie. Nie mogłem tego zaprzepaścić. Kiedy zobaczyłem Bordeaux od środka, jedną z lepszych szkółek we Francji, to stwierdziłem, że nie mogę zmarnować tej szansy.

W Bordeaux trudno jest się przebić, więc idziesz do trzeciej ligi. Skąd taki wybór?

Nie ukrywam, że to nie był łatwy wybór. Miało to miejsce po moim pierwszym meczu w reprezentacji, więc na pewno ludzie w Polsce pukali się w głowę. Ja jednak potrzebowałem grania. Nieważne, czy to była druga, czy trzecia liga. To lepsze niż siedzenie na ławce.

Musiałeś kiedyś opuścić Francję. Sevilla to był świadomy wybór?

Kiedy podpisuje się kontrakt, trzeba się dwa razy zastanowić. Po złożeniu podpisu jest już za późno. Rozmawiałem z wieloma osobami na temat Sevilli i uważam, że to był najambitniejszy kierunek, jaki mogłem wybór. W lidze hiszpańskiej mogę pracować nad elementami, które muszę poprawić, by stać się jeszcze lepszym piłkarzem. Trafiłem na szkoleniowca, dzięki któremu lepiej rozumiem słowa „szacunek” i „praca”.

Żółte kartki są chyba częścią gry defensywnego pomocnika?

Trudno powiedzieć, czy te kartki pozwoliły na zmniejszenie straconych goli. Kiedy idzie kontratak i zatrzymuje się przeciwnika, które biegnie prosto na ciebie, to nie wiesz, jak się to skończy. Może gdyby się go puściło, to nic by się nie stało. Jestem na pozycji bardzo strategicznej, gdzie wymaga się ode mnie odpowiedniego ustawienia i żelaznej taktyki. Muszę grać ostro, trener tego od nas wymaga.

Dynamika tej grupy w reprezentacji, w której się znalazłeś, sprawi, że nie tylko pojedziemy na EURO do Francji, ale także wywalczymy awans na mundial w Rosji?

To bardzo daleka droga. Jeżeli będziemy kontynuować pracę i kierunek, który obraliśmy, jeśli wszyscy zdadzą sobie sprawę, że dzięki kolektywowi możemy osiągnąć sukces – to jak najbardziej!

Całe Kulisy Sportu z Grzegorzem Krychowiakiem zobacz w załączonym materiale wideo!

 

KLIKNIJ I POLUB POLSATSPORT.PL NA FACEBOOKU!