Pazdan jest jednym z kandydatów do zastąpienia na środku obrony Kamila Glika, który będzie pauzował za żółte kartki. Jeśli pojawi się na boisku, będzie to jego 10. występ w narodowych barwach.

 

Jeśli zagram, to będzie to dla mnie najważniejszy mecz w reprezentacji, bo pierwszy o stawkę. Wcześniej miałem możliwość grania jedynie w spotkaniach towarzyskich – ocenił środkowy obrońca.

 

Stoper Jagiellonii został powołany na pierwsze zgrupowanie reprezentacji pod wodzą Adama Nawałki, który kadrę objął jesienią 2013 roku. Potem selekcjoner o nim zapomniał. Do kadry wrócił po około półtorarocznej przerwie. - Ciężko jest wrócić, kiedy wypadnie się z drużyny na dłuższy okres. Jest dużo ciężej niż być w zespole od początku i cały czas pełnić w nim jakąś rolę. Bardzo ucieszyłem się z tego powołania, bo to znaczy, że moja praca została doceniona – podkreślił.

 

Wcześniej nazywany był w dosyć prześmiewczym tonie „piranią Leo Beenhakkera”. - Już mnie to nie uwiera i zupełnie inaczej do tego podchodzę. Jestem już innym zawodnikiem. Wiadomo, że w pewnym okresie nie było to łatwe. Nie skupiałem się na piłce, ale bardziej się wszystkim przejmowałem. Wokół mnie działo się wiele negatywnych rzeczy. Minęło od tych wydarzeń trochę czasu i jest zupełnie inaczej, bo jestem bardziej doświadczony. Teraz potrafię się odciąć. Przełomowa była lepsza runda w moim wykonaniu – przyznał Pazdan.

 

Holenderski szkoleniowiec po raz pierwszy powołał tego gracza w kwietniu 2008 roku. - Teraz przede wszystkim jestem spokojniejszy i bardziej pewny siebie. Na pewno jestem lepszym piłkarzem, niż wówczas – podkreślił najlepszy obrońca ekstraklasy minionego sezonu.

 

Mecz Polska - Gruzja odbędzie się na Stadionie Narodowym w Warszawie 13 czerwca (godz. 18). Trzy dni później biało-czerwoni zmierzą się towarzysko z Grecją w Gdańsku.

 

KLIKNIJ I POLUB POLSATSPORT.PL NA FACEBOOKU!