Sebastian Staszewski: Czy zakończony właśnie sezon był najlepszym w Pana karierze?

 

Karol Linetty: Myślę, że tak. Zdobyłem dużo doświadczenia, stałem się bardziej pewnym siebie zawodnikiem, biorę na barki ciężar gry. Najwięcej dała mi chyba runda finałowa Ekstraklasy…

 

Czy jest coś, co by Pan zmienił?

 

Na pewno chciałbym ominąć kontuzję. Nie ma co jednak wracać do przeszłości, bo zdobyliśmy mistrzostwo Polski a to był nasz główny cel.

 

A co z reprezentacją? Mecz z Grecją w Gdańsku nie wyszedł Panu najlepiej…

 

Chyba nie zaprezentowałem się tak dobrze jak mogłem. Grałem bojaźliwie. Może byłem przemotywowany? Nie wiem, ale nie czułem się swój. Wiadomo, że były gorsze momenty, były też lepsze, ale w tej chwili cieszę się, że w ogóle dostałem szansę. Liczę, że w przyszłości zapracuję na kolejne powołania.

 

Przed meczem z Gruzją wiele mówiło się i pisało o tym, że Adam Nawałka szykował Pana do podstawowego składu. Ostatecznie z Gruzinami nie zagrał Pan nawet minuty. Co się stało? Spalił się Pan psychicznie?

 

Na treningach faktycznie widziałem, że byłem szykowany do podstawowej jedenastki. Czułem się dobrze, byłem zmotywowany. O tym, że usiądę na ławce zadecydowała chyba ostatnia gierka. Czułem sportową złość… W trakcie meczu liczyłem, że pojawię się na murawie, ale tak się nie stało. Trudno. Później skupiałem się już tylko na spotkaniu z Grekami.

 

Wolałby Pan zagrać kilkanaście minut z Gruzją czy godzinę z Grecją?

 

Chciałem zagrać w obu meczach.

 

Oczami wyobraźni widzi się Pan na francuskim Euro?

 

Nie można za wysoko skakać z radości… Aby pojechać do Francji musimy wygrać co najmniej jedno spotkanie poza meczem z Gibraltarem, a może i dwa. Czy ja będę w tej kadrze? Tego nie wiem. Natomiast na pewno fajnie byłoby do niej trafić na stałe. Atmosfera w reprezentacji jest świetna, wszyscy są zżyci, pomagają sobie. Tu buduje każdego piłkarza.

 

Przed Panem fajny, ale i trudny czas. Mam na myśli wybór nowego klubu…

 

Przede mną trudna decyzja. Powiedziałem, że za mną najlepszy sezon w życiu a szczerze wierzę, że jeszcze lepszy jest przede mną. Liczę na to, że będę grał jeszcze lepiej, że będę mocniejszym punktem… Zobaczymy tylko którego klubu (śmiech). Nie chcę teraz o tym myśleć. Czas na wakacje, na ładowanie baterii, całkowity reset. Transferem będę martwił się po powrocie.

 

Oferta z Tottenhamu Londyn nie jest już żadną tajemnicą. Bardzo się Pan waha? Kiedy spotkaliśmy się podczas nagrywania materiału do Cafe Futbol powiedział Pan: „chciałbym już teraz spełnić swoje marzenia o Premier League, ale nie wiem czy to odpowiedni czas”. Coś się zmieniło?

 

Nic. Nie można jeść wielką chochlą. Całą analizę zacznę dopiero po urlopie. Zrobię tak, jak podpowiedział mi Robert Lewandowski. „Wybierz za i przeciw, plusy i minusy. Wybierz klub w którym będziesz się dobrze czuł i w którym będziesz grał. Idź za głosem serca. Wyjedź tylko, jeśli będziesz gotowy”.

 

A jest Pan?

 

Powiem po urlopie. Do zobaczenia… sam jeszcze nie wiem gdzie!

 

 

KLIKNIJ I POLUB POLSATSPORT.PL NA FACEBOOKU!