Warsztaty rozpoczął krótkim przemówieniem szef marketingu w UEFA Guy-Laurent Epstein, konkludując swój spicz – „Takiego Euro jeszcze nasza piłkarska rodzina nie poznała”. I coś w tym jest - rozmach tego przedsięwzięcia nie ma precedensu w przeszłości. I nie chodzi nawet o to, że w turnieju wystartują po raz pierwszy 24 drużyny, a nie jak do tej pory 16. Oczywiście – dawne 31 meczów turniejowych, a przyszłe 51 to bardzo korzystna zmiana, ale nawet nie o to idzie. Imponujące jest to, że wszystko, co dotyczy turnieju, jest robione z głową od początku do końca. Modernizowane stadiony nie są ani za duże, ani za małe. Są właśnie takie, aby biznes kręcił się też w wielkich strefach kibica projektowanych na place mające pomieścić od 80 do 120 tysięcy widzów. 

Sieć logistyczna już dzisiaj gwarantuje szybkie przemieszczanie się po Francji; nie gorzej niż podczas rewelacyjnych pod tym względem MŚ w 1998 roku. Miasta-gospodarze, w przypadku Paryża (stadion Parc de Princes), Lens, Lyonu, Saint Etienne i Marsylii to ośrodki, które goszczą wielką imprezę piłkarską już po raz trzeci w ostatnich trzydziestu dwóch latach. Po Euro 1984 i MŚ 1998 - teraz Euro 2016.

 

Jak olbrzymia to oszczędność w kwalifikacji wszystkich służb potrzebnych do obsługi takiej imprezy wiedzą nie tylko specjaliści. Cała Francja już dzisiaj, na jedenaście miesięcy przed pierwszym gwizdkiem, żyje tym turniejem i jest z niego dumna. I to nawet nie dlatego, że szefem UEFA jest dzisiaj ich rodak - Michael Platini. Francuzi po prostu czują szansę na olbrzymią promocję kraju jak nikt inny. Nie tylko potrafią wysłać w telewizyjny świat piękne krajobrazy, okalające ze wszech stron Tour de France: oni wiedzą, jak sprzedać światu przy okazji wielkiego sportu swoje słońce, wino, ostrygi, Cote d’Azur, Wieżę Eiffla, impresjonistów i surrealistów.  

A my? W czwartek zebrała się w Sejmie Komisja ds. Sportu, która w pierwszym punkcie obrad próbowała podsumować inwestycje związane z Euro 2012.  Przebudowa Stadionu Śląskiego nieukończona i końca nie widać. Stadion Narodowy, formalnie wciąż w budowie, Stadion Miejski we Wrocławiu podobnie. Pomimo oczywistych, pozytywnych efektów Euro 2012 dla Polski i Polaków, widocznych gołym okiem, wciąż nie ma algorytmu, który by to wszystko policzył i podsumował.

Punkt drugi obrad to ubiegłoroczny siatkarski mundial, który bez poważnego wsparcia rządu zakończył się wspaniałym sportowym i organizacyjnym sukcesem. Dzisiaj posłowie, inspirowani zatrzymaniami prezesów PZPS (do dzisiaj Prokuratura nie sformułowała dla nich aktu oskarżenia) i konsekwentną akcją TVP szkalującą dobre imię siatkówki (tylko dlatego, że siatkówka wypadła z ich portfolio) pytają o kulisy tej imprezy. Pytają nie po to, aby następne ME 2017 organizowane w Polsce były lepsze dla Polski, Europy i świata, ale żeby gonić przysłowiowego króliczka.

 

Polacy, bierzcie przykład z Francuzów. Tam przeciwnika nie szuka się wśród swoich, a każdą sportową imprezę bezwzględnie i skutecznie wyciska się jak cytrynę - dla Francji. 

 

KLIKNIJ I POLUB POLSATSPORT.PL NA FACEBOOKU!