Prezes PZPN, Zbigniew Boniek kipi energią. Trzydzieści pięć lat temu we Frankfurcie nad Menem kropnął Niemcom piękną bramkę z rzutu wolnego. Teraz liczy, że reprezentacja dobrze spisze się w eliminacjach EURO 2016. "Kiedyś było Wembley, a teraz jak ten stadion się nazywa?". Kiedy mówię, że Commerzbank-Arena, uśmiecha się i mówi: "No to, jak wygramy albo zremisujemy, to nie będzie się już mówiło o Wembley, a o Commerzbank-Arenie jako legendzie polskiej piłki".

 

Łukasz Fabiański – mistrz dyplomacji, który na nic się nie nastawia

 

"Schumacher nie wiedział, co się dzieje"

 

Boniek na Waldstadionie we Frankfurcie nad Menem wystąpił 13 maja 1980 roku. Niemcy szykowali się do finałów mistrzostw Europy we Włoszech. Aby rudowłosy as naszej drużyny narodowej mógł wystąpić, PZPN musiał skrócić mu karencję po aferze w samolocie do Amsterdamu. Wówczas piłkarze szczekali na dziennikarzy. Boniek zawsze podkreślał: "Ja nie szczekałem". Grzegorz Lato, który wówczas również był zawieszony, ale krócej, przyznaje: "Zbyszek nie szczekał, ale wcześniej powiedział do jednego z reporterów: - Jest z nami szakal... I od tego wszystko się zaczęło". Trenerem Polaków był wówczas Ryszard Kulesza. Skoro Boniek został odwieszony, to musiał grać! To był jeden z ulubionych piłkarzy Kuleszy. Ba, kluczowy. To Boniek rzucił na kolana wicemistrzów świata, Holendrów w eliminacjach EURO 80 w Chorzowie, tyle że potraciliśmy punkty w innych spotkaniach.

 

We Frankfurcie zaczęło się nieszczęśliwie - Karl-Heinz Rummenigge już w 6. minucie pokonał Józefa Młynarczyka - strzałem lewą nogą zza linii pola karnego. W 35. minucie Boniek podszedł do rzutu wolnego. I strzelił potężnie prawą nogą z 22 metrów. "Toni Schumacher bez szans" - lapidarnie to ujął niemiecki komentator. "Uderzyłem tak, że piłka zatrzepotała w siatce, a Schumacher nie wiedział, co się dzieje" - wspomina 80-krotny reprezentant Polski. W 38 minucie było 2:1 dla Niemców - dośrodkowanie Manfreda Kaltza pięknym uderzeniem głową z sześciu metrów wykończył Klaus Allofs. W 57. minucie fantastyczną akcję zaprezentował Bernd Schuster, ostatecznie strzelając z kilkunastu metrów na 3:1. Schuster kilka tygodni później zostanie jednym z najlepszych piłkarzy finałów EURO 80, które Niemcy zakończyli w glorii chwały.

 

"Trzy punkty są pewne, ale walczymy przynajmniej o cztery"

 

Boniek przed meczem z Niemcami mówi: "Czekają nad dwa spotkania w ciągu czterech dni. Trzy punkty są pewne - z Gibraltarem. Walczymy jednak co najmniej o cztery. Sześć punktów to byłoby coś wspaniałego, co spowodowałoby, że Polacy naprawdę zapamiętaliby obecną nazwę Stadionu Leśnego we Frankfurcie". Mówię, że Niemcy odgrażają się, a zarazem doceniają Polskę - selekcjoner mistrzów świata, Joachim Loew porównał Biało-czerwonych do Portugalii: jego zdaniem bardzo podobnie gramy skutecznie z kontry. Prezes związku odparł: "A co mają mówić? Przed meczem zawsze się coś mówi. Przed spotkaniem w Warszawie też mówili, że jesteśmy niebezpieczni. Później jednak - takie mam wrażenie - byli wyraźnie zdziwieni naszą wygraną. Teraz zapewne chcą się zrewanżować". Dla Polski to już 20 konfrontacja z Niemcami. Tylko raz wygraliśmy - jesienią ubiegłego roku pod wodzą Adama Nawałki. Padło sześć remisów i aż dwanaście razy schodziliśmy z boiska pokonani (bramki 11-31).

 

KLIKNIJ I POLUB POLSATSPORT.PL NA FACEBOOKU!