Oto, co napisał Michel Platini:

 

„Byłem przerażony, jak wszyscy Francuzi i jak cały świat, po okropnych i haniebnych czynach dokonanych w piątek, 13 listopada 2015 roku w Paryżu i Saint-Denis. Od tygodnia nie ma godziny, aby moje myśli nie wracały do ofiar, do bólów ich rodziny , ich przyjaciół i tych wszystkich, którzy zostali dotknięci przez ślepe i obrzydłe barbarzyństwo. Francja jest moim krajem, Paryż moim miastem; to również miasto, gdzie żyją moje dzieci i wnukowie, a także wielu przyjaciół.

 

Saganowski czyta przyszłość z… piłki: Na Euro wygramy 2:0 i 6:1!

 

W piątek 13 listopada 2015 roku rozlała się krew naszych dzieci. To nieznośne i nie do przyjęcia. Dokonano czegoś, co trudno nazwać; czegoś przeciwko radości życia, szczęściu, wolności spotykania się w kawiarni, na jakimś spektaklu, czy n łączeniu się na trybunach stadionu piłkarskiego.

 

W piątek 13 listopada 2015 roku zabito część każdego z nas. Coś we mnie odeszło razem z duszą poległych od kul terrorystów, to jak coś we mnie zostało zniweczone 29 maja 1985 roku na stadionie Heysel.

 

W piątek 13 listopada 2015 roku postanowiono zniszczyć nasze wartości, które łączą i nas wiążą we wspólnym projekcie: Wolność, Równość i Braterstwo.

 

Jednak w piątek 13 listopada 2015 roku ujrzałem lud wolny, odważny, złączony i solidarny. Jestem dumny z bycia Francuzem, dumny z naszych wartości, dumny z moich rodaków. Ponieważ Francja pokazała światu, że nie pada na kolana, odrzuca strach przeciw obskurantyzmowi terroryzmu i że chce żyć otwarcie w światłości i wzajemności. Przemoc jest mi obca. Obrzydza mnie. Fanatyzm, jakikolwiek, jest moim wrogiem. Jest synonimem negacji. Nietolerancja jest przeciwna wszystkim moim przekonaniom, jako sportowca i człowieka. Zwyciężymy te plagi, razem, wszyscy razem.”.

 

KLIKNIJ I POLUB POLSATSPORT.PL NA FACEBOOKU!