O wyjeździe na mistrzostwa Europy we Francji...

 

Czasu do turnieju zostało jeszcze dużo. Każdy dzień, każdy mecz jest dla mnie szansą, abym utrzymywał moją pozycję na odpowiednim poziomie, abym dawał trenerowi argumenty, by na mnie stawiał. Nie powiem, że to ja będę bramkarzem, który będzie bronił podczas Euro. Powiem jednak, że zrobię wszystko, aby Nawałka miał ból głowy i we Francji mógł dać mi szansę.

 

Sylwester po piłkarsku! Milik śpiewa, a Lewandowski imprezuje z Peszką

 

O bramce Roberta Lewandowskiego w Glasgow...

 

Niektórzy śmiali się, że miałem udział przy tym golu. Oglądałem powtórkę bramki i komentator mówi: „fatalnie wykonany rzut wolny”, a za chwilę pada gol! Ale paradoks. Pamiętam, że pobiegłem na ten rzut wolny. Rzadko coś takiego robię… Moja pierwsza myśl była taka: niech się dzieje wola nieba. Pobiegłem na bramkarza, a niechcący wpadłem na przeciwnika, którego zblokowałem. Piłka się prześlizgnęła, trafiła w słupek, a później dobił ją „Lewy”. Fantastyczny moment.

 

O rozmowach z trenerem Adamem Nawałką...

 

Kiedyś spotkaliśmy się ok. godz. 23 a trener się mnie pyta „kawka?”. Oj, było trochę za późno (śmiech). To zapadło mi w pamięć. Dobrze pamiętam też przekazanie mi decyzji, że mam być numerem 1.

 

O kontuzji tuż przed Euro 2012...

 

To wydarzyło się na jednym z ostatnich treningów przed turniejem. Zostaliśmy poćwiczyć sobie rzuty karne. Strzelał Marcin Wasilewski, a ja poczułem ból w barku. Później była złość. Dało mi to do myślenia, że mój organizm do końca nie jest sprawny. Niby mogłem trenować, ale zrozumiałem, że jeszcze więcej uwagi muszę zwrócić na rehabilitację, pracę z barkiem. Była więc frustracja, złość, ale przyszła także chwila refleksji.

 

O powołaniu na mistrzostwa świata w Niemczech...

 

Sam byłem w szoku. W dniu ogłaszania kadry na Mundial leciałem z młodzieżówką na jakiś mecz towarzyski. Zbieraliśmy się na lotnisku, był tam ktoś z PZPN i powiedział mi, żebym nie wyobrażał sobie ewentualnej wycieczki do Niemiec. Żebym nie robił sobie nadziei. A po wylądowaniu przybiegło kilka osób i mówią, że jednak lecę! Byłem zszokowany, tym bardziej, że do tamtej reprezentacji byłem powołany dwa razy. Raz zagrałem z pięć minut, później może sześć [w rzeczywistości Fabiański rozegrał sześć minut w sparingu z Arabią Saudyjską i osiem minut w meczu z Litwą – red.].

 

Całą rozmowę z Łukaszem Fabiańskim zobacz w materiale wideo.

 

KLIKNIJ I POLUB POLSATSPORT.PL NA FACEBOOKU!