26 lutego odbędą się wybory nowego prezydenta FIFA. Okazuje się, że Gianni Infantino ma największe szanse, aby zająć stanowisko po Seppie Blatterze! Europa, Ameryki oraz Australia z Ocenią w zdecydowanej większości staną za Szwajcarem. A to już daje około 90 głosów! Pytanie, ile federacji pozyska z Azji i Afryki, gdzie faworytem jest szejk Salman al-Khalifa z Bahrajnu. Zagłosuje 209 federacji, a zwycięstwo przyniesie 105 głosów. Zbigniew Boniek stawia na pewnego konia? Na pewno na doskonale mu znanego skutecznego działacza z Europy! Wielcy ostatniej ery w futbolu padają jak muchy. Szwajcar, 79-letni Blatter - długoletni szef FIFA - i 60-letni Francuz Michel Platini - długoletni szef UEFA - zostali zawieszeni na osiem lat! Były sekretarz generalny FIFA, 55-letni Francuz Jerome Valcke zawieszony jest na dwanaście lat! W tej sytuacji atak na stanowisko prezydenta FIFA (Międzynarodowej Federacji Piłki Nożnej) postanowiło przeprowadzić pięciu kandydatów!

Na szczyt FIFA? Droga kantonalna numer 9...

Ciekawe, że faworytem na następcę Blattera jest człowiek, który przyszedł na świat kwadrans jazdy samochodem od miejsca urodzenia długoletniego szefa FIFA! Region nazywa się Valais - po niemiecku Wallis, francuska nazwa Valais, włoska Vallese, a po retro-romańsku Vallais. W zasadzie obaj pochodzą z Obervalais, czyli górnej części przepięknego regionu południowej Szwajcarii - dokładnie przy drodze kantonalnej numer 9. Blatter dorastał w Visp, a 45-letni Gianni Infantino w Brig. Jadąc wzdłuż Rodanu można się znaleźć w kilkanaście minut w tych - malowniczo położonych - miejscowościach. Obaj mieli trudną drogę na szczyt. I obaj na tej drodze nigdy nie tracili ducha.

 

Geniusz, kpiarz czy złośliwiec? Tajemnice magicznej jedenastki Messiego

 

Infantino może planował, że kiedyś zastąpi Blattera. Myślał jednak, że najwcześniej będzie mógł się ubiegać o stanowisko szefa FIFA za kilkanaście lat. Brazylijczyk Joao Havelange rządził FIFA dwadzieścia cztery lata, a Blatter też zdążał w tym kierunku. Pod naporem afer, które wstrząsają światową federacją piłkarską, musiał ustąpić - po siedemnastu latach. Jego naturalnym następcą miał być Platini, rządzący UEFA od dziewięciu lat. Jednak wydarzenia w ostatnich miesiącach wymknęły się spod kontroli. Ujawniono, że w 2011 roku Blatter - z kasy FIFA - zapłacił Platiniemu 2 miliony franków szwajcarskich. Bez żadnej umowy pisemnej - za pracę wykonaną na rzecz FIFA w latach 1999-2002! Komisja etyki FIFA zawiesiła obu na osiem lat!

Gianni Infantino, czyli żaden kraj nie jest za mały

Platini nie mógł więc kandydować. UEFA błyskawicznie wybrała zastępcę - Infantino. A ten zaczął wędrówkę po świecie - w poszukiwaniu głosów. Od Grenady przez Bermudy do Asuncion (Paragwaj), aby za chwilę znaleźć się w Kigali (Ruanda), a także Jubie (Południowy Sudan). Thomas Kistner na łamach "Sueddeutsche Zeitung" pisze: "Żaden kraj nie był za mały, aby wylądowała na nim biała maszyna, oznaczona znakiem ZS-TEJ". Kistner nie ucieka od faktów, ale i nie brakuje poetyckiego opisu: "Gianni Infantino wszędzie wychodzi z białego samolotu z prezydenckim uśmiechem, z sercem na dłoni, aby uściskać elitę działaczy, fotografowany, a to na pasie startowym, a to w siedzibie miejscowej federacji, aby za chwilę ruszyć w dalszą drogę". Początkowo UEFA na podróże Infantino przeznaczyła pół miliona euro. Jednak później musiała zwiększyć budżet. Dystans między Europą a Teheranem, czy Kuala Lumpur nie jest mały... UEFA doskonale diagnozuje sytuację - trwa bezwzględna walka polityczna o stanowisko szefa światowej federacji. Dlaczego oddać pole komuś, kto będzie realizował chore pomysły? Lepiej mieć swojego człowieka na tej prominentnej funkcji. Człowieka, który doskonale sprawdził się w UEFA. Jest prawnikiem z wykształcenia, operuje swobodnie kilkoma językami, doskonale wie, czym są działacze z wyboru, a czym administracja. Zdaje sobie sprawę zarówno z kanałów finansowania futbolu, jak i różnorodnych zagrożeń. UEFA nie odpuściła walki o przywództwo FIFA, a skuteczność jej zabiegów ma wzmóc tyleż sam - niewątpliwie zdolny - Infantino, co brytyjska agencja Vero, która wykazała się już przy przyznaniu Katarowi organizacji finałów Mundialu 2022 roku.

Jak zagłosuje Azja? Ile wyłamie się krajów Afryki?

Na stanowisko szefa FIFA kandyduje ostatecznie pięciu ludzi. Francuz, 57-letni Jerome Champangne nie ma żadnych szans. Przez dziesięć lat doradzał Blatterowi i jest na tyle skompromitowany, że nie popiera go nawet własna federacja. 62-letni Tokyo Sexwale z Republiki Południowej Afryki również ma problem ze zbieraniem głosów i coraz częściej mówi się, że wycofa się jeszcze przed głosowaniem. Książe Ali ibn Husajn z Jordanii też intensywnie podróżuje. Niedawno był w Polsce, gdzie rozmawiał z prezydentem Andrzejem Dudą i szefem naszej federacji piłkarskiej, Bońkiem. Jednak media światowe są przekonane, że również skazany jest na porażkę. Faworytem spoza Starego Kontynentu jest szejk Salman al-Khalifa z Bahrajnu. Salman rządzi federacją Azji, która dysponuje 47 głosami. W dodatku stara się zagospodarować gros głosów z Afryki, która ma aż 54 federacje zrzeszone w FIFA, a rządzący kontynentalną federacją Kameruńczyk Issa Hayatou obiecuje mu poparcie.

 

KLIKNIJ I POLUB POLSATSPORT.PL NA FACEBOOKU!