Wszystko w nogach i głowach samych piłkarzy. Filip Starzyński był nadzieją Adama Nawałki już na samym początku eliminacji EURO 2016. Zagrał jako zmiennik z Gibralterem w Faro. Z kolei Igor Lewczuk, Paweł Wszołek i Bartosz Salamon w eliminacjach nie zaistnieli zupełnie. Lewczuk pojechał - jeszcze jako gracz Zawiszy Bydgoszcz - na ostatnie krajowe zgrupowania kadry do Abu Daabi, gdzie zaliczył w styczniu 2014 roku dwa występy (Norwegia i Mołdawia). Z kolei Wszołek wystąpił u Nawałki w maju 2014 przeciwko Niemcom w Hamburgu (gdzie graliśmy - de facto - "drugim garniturem"). Salamon nie zaliczył nawet epizodu u Nawałki. Niewątpliwie cała czwórka jest świeżym powiewem w kadrze, w której szczególnie jesienią 2015 roku panowała duża stabilizacja. Nawałka nie decydował się na poważniejsze eksperymenty, nawet w listopadowych meczach. Wydarzeniem był Bartosz Kapustka, nowymi ludźmi Paweł Dawidowicz i Mariusz Stępiński. Kapustka pozostała w kadrze, ba, śmiało może myśleć o podstawowej jedenastce. Natomiast Dawidowicz i Stępiński tym razem nie otrzymali zaproszenia. Trochę może dziwić brak tego ostatniego. 20-letni snajper z Chorzowa ma 13 bramek i 3 asysty w lidze. Wydawało się, że będzie zmiennikiem Roberta Lewandowskiego, Arkadiusza Milika i Łukasza Teodorczyka, który wraca do kadry po przerwie spowodowanej kontuzją.


Tylko trzy "dziewiątki" na EURO

 

Jednak Nawałka zamierza zabrać na finały mistrzostw Europy tylko trzy "dziewiątki" - a więc jedynie trzech rasowych napastników. Selekcjoner kieruje się logicznymi przesłankami. W 23-osobowej kadrze są trzy miejsca dla bramkarzy. Dla piłkarzy z pola pozostaje 20 miejsc, a więc gdyby zabrać na każdą pozycję po dwóch piłkarzy to... już mamy skompletowanych dwudziestu piłkarzy. Zabierając Teodorczyka - o ile wykaże się formą na najbliższym zgrupowaniu i w następnych tygodniach - Nawałka ma zmiennika dla Lewandowskiego i Milika. Podstawowym wariant gry biało-czerwonych to zestawienie 1-4-4-2. W kilku meczach - także o punkty - wychodziliśmy jednak wariantem 1-4-2-3-1, gdzie miejsca na skrzydłach zajmowali Milik - z lewej i Kamil Grosicki - z prawej... W tym wariancie w środku pola jest miejsce dla trzech piłkarzy - dwóch o charakterystyce bardziej defensywnej i jednego bardziej ofensywnego. Dla przykładu we Frankfurcie nad Menem - przeciwko Niemcom - w środku pola wyszli Grzegorz Krychowiak, Tomasz Jodłowiec i Krzysztof Mączyński. Z kolei  Irlandią w Warszawie zagrali Krychowiak, Mączyński i Karol Linetty (Milik pauzował z powodu urazu, stąd na skrzydłach operowali Grosicki i Paweł Olkowski). Ważną kwestią - jeśli chodzi o kadrę na finały ME - jest kwestia skrzydłowych. Zaproszenie do Poznania i Wrocławia otrzymali Grosicki, Kapustka, Kuba Błaszczykowski i teraz Wszołek.

 

Błaszczykowski - super joker?!


Pytanie, co pokaże Wszołek? I co zademonstruje sam Błaszczykowski, który jako jedyny wśród powołanych na Serbię i Finlandię nie gra ostatnio w klubie (sześć meczów z rzędu w Serie A na ławce, w ciągu ostatniego miesiąca zaliczył tylko 16 minut w Lidze Europy). Nawałka wierzy w Kubę - w jego możliwości przełamania rywala, w oparciu o umiejętności i motorykę. Nawet jeśli miałby się ograniczać do roli jokera przez całe EURO 2016. Selekcjoner podkreśla, że już na pierwszej konferencji prasowej po wyborze powiedział, że sprawę powołań do kadry - w przypadku problemów w klubach - będzie podejmował, rozpatrując danego piłkarza indywidualnie. Nawałka ma również przekonanie, że inaczej jest z możliwościami dojścia do formy w przypadku obrońców, którzy nie grają, a inaczej w przypadku zawodników ofensywnych... Trochę szkoda, że szansy nie dostał Michał Mak z Lechii Gdańsk, który jest w życiowej formie. Szczególnie, że wydaje się, iż Maciej Rybus to pierwszy wybór Nawałki wśród lewych obrońców. Na sześć jesiennych meczów aż w czterech piłkarz z ligi rosyjskiej zagrał w linii obrony! W jednym pauzował w powodu kontuzji, w jednym wszedł za Błaszczykowskiego, który już w 12 minucie musiał opuścić plan gry w powodu urazu...

 

Gdy pisze o zmiennym wietrze, aż mi się wierzyć nie chce, że finały EURO 2016 odbędą się bez udziału Sebastiana Mili. I wcale nie mam na myśli zasług. Liczę, że odzyska formę, gdyż mógłby spełniać podobną rolę, jak Błaszczykowski - super jokera! Ostatnio 33-letni pomocnik trochę chorował - zabrakło go w dwóch meczach Lechii, a dwóch kolejnych zagrał tylko po kilkanaście minut. Jeszcze zostało kilka tygodni, aby pokazać klasę!

 

KLIKNIJ I POLUB POLSATSPORT.PL NA FACEBOOKU!