Sebastian Staszewski: Czy przed mistrzostwami Europy we Francji rozpoczęło się już tak dobrze Panu znane „pompowanie balonika”?

 

Maciej Żurawski: Rzeczywiście, to się zaczyna. Ale tak będzie zawsze. Nawet gdybyśmy starali się pilnować, to siłą rzeczy pompowanie się pojawi. Po tym jak usłyszeliśmy z kim zagramy na Euro, zaczęła się mała euforia. Widzimy naszych wśród reprezentacji, które z grupy awansują. To naturalne biorąc pod uwagę to, w jakiej dyspozycji jest kadra Nawałki i jaki zrobiła postęp. Rzeczywiście można czuć lekki optymizm.

 

Przesadny optymizm przeszkadza piłkarzom?

 

Cele należy stawiać sobie wysokie, bo jeśli założylibyśmy, że możemy się cieszyć z samego wyjazdu do Francji, to presja byłaby mniejsza. Specyfika dużego turnieju jest inna niż meczów towarzyskich czy nawet meczów o punkty w eliminacjach. To coś tak wyjątkowego, że z tego samorodnie rodzi się presja. Ale ta obecna reprezentacja miała już jakieś przetarcie, cztery lata temu w Polsce. Zawodnicy wiedzą więc co będzie się działo na Euro.

 

Patrząc na naszą grupę myśli Pan, że będzie dobrze?

 

Tak. Widzę, że jest trzon reprezentacji do którego umiejętnie dobierane są kolejne ogniwa. Jest z czego czerpać optymizm. Ale tylko boisko udowodni nam wartość tej drużyny.

 

Pamiętam duety snajperów, które zapewniały nam sukces w eliminacjach: Olisadebe-Kryszałowicz czy Żurawski-Frankowski. Teraz mamy duet Robert Lewandowski-Arkadiusz Milik. To najbardziej wartościowa para kadry?

 

Na pewno ofensywa jest naszą dużą siłą. O ile Robert ma ustabilizowaną formę od kilku lat, o tyle u Milika był mały spadek, a teraz zaskoczył od nowa. Świetnie się spisywał w Ajaksie Amsterdam, strzelał regularnie. Oby tą dyspozycję utrzymał aż do czerwcowego turnieju.

 

Całą rozmowę z Maciejem Żurawskim zobacz w materiale wideo.

 

KLIKNIJ I POLUB POLSATSPORT.PL NA FACEBOOKU!