Łukasz Wiejak: Piłkarze mają długie, cięzkie przygotowania do Euro. Jak Pan się przygotowuje do tego turnieju?


Szymon Marciniak: Tak samo ciężko. Tu nie może być przypadku. Sędziujemy atletom, więc sami musimy wyglądać jak atleci. Treningi są mordercze, jak wiele osób zauważa. Nie może być jednak takiej sytuacji, że w 85. minucie zabraknie tchu w płucach a pot zaleje oczy. Trzeba być przygotowanym na 90 minut plus doliczony czas. Staramy sie być perfekcjonistami w tym, co robimy. Takie jest jednak założenie naszego szefa Pierluigiego Colliny także przewodniczącego Zbigniewa Przesmyckiego. Wszyscy gramy do jednej bramki, cieszę sie, że jest takie zainteresowanie światem sędziowskim, że ten wizerunek sędziowski poszedł do przodu, tak się poprawił i że wielu kibiców naprawdę kubicuje nam przed tymi mistrzostwami.

Przepisy się zmieniają. To zmiany rewolucyjne, istotne czy kosmetyczne...?


Kilka rzeczy jest kosmetycznych, kilka naprawdę ważnych. Na przkład potrójne karanie. Wiemy jak to będzie wyglądało - prawdopodobnie mniej czerwonych kartek, ale to dobrze bo nikt tego nie potrzebuje. Lepiej ogląda się mecz, gdy gra 11 na 11. Między innymi dlatego jedziemy do Arłamowa, by pomóc trochę przestawić się naszej reprezentacji na te nowe szczegóły, które zostaną wprowadzone 1 czerwca. Szkoda, że nie można było tego przetestować, ale cóż, taka kolej rzeczy. Myślę, że zarówno zawodnicy jak i my sędziowie poradzimy sobie.

Cała rozmowa w załączonym pliku wideo.

 

KLIKNIJ I POLUB POLSATSPORT.PL NA FACEBOOKU!