Z powołanej przez trenera Adama Nawałki przed mistrzostwami Europy we Francji liczącej 28 zawodników szerokiej kadry, osiem lat temu do Austrii i Szwajcarii pojechało pięciu zawodników – poza Pazdanem wybrańcami trenera Leo Beenhakkera byli też Artur Boruc, Łukasz Fabiański, Jakub Wawrzyniak oraz Łukasz Piszczek.

 

„Wtedy poznałem atmosferę kadry i mistrzostw od środka. Trudno powiedzieć, abym miał wielkie doświadczenie, bo nie zagrałem wówczas w żadnym meczu, ale przekonałem się, jak wspaniała i wielka jest to impreza" – stwierdził legionista, który później aż na pięć i pół roku wypadł z reprezentacji.

 

Pierwszym etapem przygotowań do Euro było zgrupowanie w Juracie, które rozpoczęło się we wtorek. „To był sympatyczny obóz, bo mieliśmy okazję spędzić go z rodzinami i trochę się zrelaksować po trudach sezonu. Kilka dni odpoczynku było nam potrzebnych, tym bardziej że od poniedziałku rozpoczynamy drugie zgrupowanie w Arłamowie, które będzie już miało inny charakter” - przyznał.

 

Trochę sielankową atmosferę podczas pobytu na Półwyspie Helskim zmąciła jedynie kontuzja Pawła Wszołka, który pod koniec czwartkowego treningu złamał rękę i stracił szansę wyjazdu na mistrzostwa.

 

„To było przykre zdarzenie losowe, na które nikt nie ma wpływu. Szkoda, że w takich okolicznościach Paweł zniweczył rok ciężkiej pracy. Mamy nadzieję, że jak najszybciej wróci do zdrowia i do kadry” - dodał.

 

Selekcjoner podkreślił, że potrzebuje zawodników uniwersalnych, którzy mogą zagrać na kilku pozycjach i Pazdan spełnia te kryteria. 29-letni piłkarz ma za sobą występy zarówno na środku pomocy, jak i na stoperze.

 

„Obie te pozycje nie są mi obce, ale nie wiem, czy z tego względu moje szanse na wyjazd do Francji są większe. Ostatnio grałem w klubie na środku obrony i nie ukrywam, że chciałbym zająć miejsce w defensywnej formacji u boku Kamila Glika” - zapewnił.

 

KLIKNIJ I POLUB POLSATSPORT.PL NA FACEBOOKU!