Pomocnik Legii przed południem ćwiczył indywidualnie z fizjoterapeutą. Bogdan Zając ze sztabu szkoleniowego kadry poinformował wcześniej, że Jodłowiec doznał niegroźnego urazu. Jego brak w obliczu kontuzji Grzegorza Krychowiaka stanowiłby problem w trakcie przygotowań do mistrzostw Europy we Francji.

 

Wieczorne zajęcia, które trwały ponad półtorej godziny obserwowało około 600 kibiców. Właśnie tyle wejściówek organizatorzy przekazali m.in. dzieciom z miejscowych klubów piłkarskich.

 

Boisko, które zostało przygotowane specjalnie dla potrzeb tego zgrupowania, umiejscowione jest bezpośrednio przy hotelu. Od strony budynku są dwa rzędy banerów PZPN, które zasłaniają obiekt. Natomiast z dwóch stron boisko sąsiaduje z lasem. - Najbardziej w reprezentacji lubię Roberta Lewandowskiego i Łukasza Piszczka – rzucił siedmioletni Ksawery, który jest napastnikiem w klubie UKS Wilczki z pobliskiego Leska. Przez cały trening biało-czerwonych biegał z piłką i markerem w pobliżu barierek oddzielających boisko.

 

Ja wolę Arka Milika – odparł natomiast Michał, jego klubowy kolega. Specjalnie na ten trening przyjechała też grupa młodych zawodników z klubu GSP Buczkowsko.

 

Większość chłopców żałowała, że na zgrupowaniu nie mam jeszcze Lewandowskiego, który do Arłamowa dotrze w czwartek wraz z Piszczkiem, kontuzjowanym Grzegorzem Krychowiakiem oraz Maciejem Rybusem. - Bardzo żałuję, że nie ma Lewandowskiego, ponieważ dwa lata temu miałem okazję oglądać go w meczu reprezentacji - dodał 10-letni Kamil z klubu „16 Przemyśl”, który do Arłamowa przyjechał z wujkiem.

 

W trakcie rozgrzewki dzieci spontanicznie reagowały, kiedy piłkarze przebiegali w ich pobliżu. Z uśmiechem machał do nich Arkadiusz Milik, co spotykało się z aplauzem. W trakcie treningu z piłkami najbliżej publiczności trenowali bramkarze. W zależności od tego który z nich był bliżej, dzieci skandowały ich imiona, a ci z uśmiechem machali do nich.

 

Prawdziwy szał zapanował, kiedy kilku piłkarzy podbiegło do barierek. Wówczas większość dzieci pobiegło w tę okolicę spodziewając się, że piłkarze będą już rozdawali autografy. Ci jednak zabrali tylko bramkę i kontynuowali trening.

 

Oczekując na koniec treningu chłopcy pokrzykiwali również: „Legia Warszawa”. - Klub z Warszawy jest tutaj bardzo popularny. Jest grupa kibiców, która specjalnie jeździ do Warszawy na mecze – powiedział Piotr Ożóg, który w Ustrzykach Dolnych prowadzi piłkarskie przedszkole stołecznego klubu.

 

Ostatecznie kibice doczekali się spotkania ze swoimi idolami. Piłkarze z trenerem Nawałką na czele cierpliwie przesuwali się wzdłuż barierek, rozdając autografy i pozując do wspólnych zdjęć.

 

KLIKNIJ I POLUB POLSATSPORT.PL NA FACEBOOKU!