Obaj finaliści przygotowują się do Euro 2016 we Włoszech, dlatego zagrali ze sobą na obiekcie Torino - Stadio Comunale. Najważniejszą informacją, jeśli chodzi o naszych grupowych rywali, jest fakt, że do ich kadry dołączył w końcu Jewhen Sełezniow. Zważając na sytuację polityczną, Mychajło Fomenko obiecał, że nie powoła go dopóki ten nie opuści rosyjskiego Kubania Krasnodar. Zawodnik kilka dni temu przeniósł się do Szachtara Donieck.

Swój pierwszy test-mecz przed Euro, Ukraińcy zaczęli jednak od falstartu. W 20. minucie kapitalnym strzałem z 20. metra popisał się Rumun Gabriel Torje. Uderzenie było piekielnie mocne, ale mimo wszystko do obrony. Zawalił bramkarz Andrij Piatow, który źle obliczył tor lotu piłki. Gol Torje to ukoronawanie przewagi, jaką od początku mieli Rumuni. Ukraińcy tak naprawdę nie weszli jeszcze w mecz.

I choć potrzebowali trochę czasu, gdy już się rozkręcili, odskoczyli rywalom na trzy długości. W 44. minucie Wiaczesław Szewczuk wstrzelił mocno piłkę w pole karne, a Roman Zozulja musiał już tylko z pięciu metrów dostawić stopę. Jak się później okazało, bramka do szatni kompletnie Rumunów rozbiła.

Wraz z początkiem drugiej połowy, na boisko wszedł powołany w sobotę Ołeksandr Zinczenko, wielki talent, o którym pisaliśmy szerzej TUTAJ. 19-latek potwierdził swoją klasę już dwie minuty później, kiedy zauważył wysuniętego Cipriana Tatarusanu i posłał obok niego piłkę do siatki. Ukraina prowadziła 2:1.

Później nasi wschodni sąsiedzi już całkowicie zdominowali boisko. W 55. minucie Jewhen Konoplianka powtórzył wyczyn Grabriela Torje z 20. minuty i umieścił piłkę w siatce pięknym strzałem zza pola karnego. Rumuński bramkarz tylko odprowadził ją wzrokiem.

A gdy myśleliśmy już, że Ukraina zrobiła wszystko, co miała zrobić i teraz spokojnie dokończy mecz, zadała kolejny cios. Akcja z 59. minuty to właściwie teatr jednego aktora. Andrij Jarmołenko dostał piłkę przed polem karnym i zaczął dryblować. Przełożył tak ze trzech obrońców, by w końcu stanąć oko w oko z Tatarusanu. Lekki strzał obok bramkarza, wielka radość, a na tablicy wyników już 4:1.

W końcówce Rumunia przystąpiła do odrabiania strat. W 75. minucie z rzutu wolnego precyzyjnie przymierzył Denis Alibec i po rękach Piatowa piłka wpadła do siatki. Dziesięć minut później fantastycznym dryblingiem w polu karnym popisał się Nicolae Stanciu. Potem musiał tylko dopełnić formalności. Piatow tym razem bez najmniejszych szans. I na tym kanonada się skończyła. Obie drużyny udowodniły, że są przed Euro w niesamowitym gazie.

 

Rumunia - Ukraina 3:4 (1:1)

Bramki: Torje 23, Alibec 75, Stanciu 85 - Zozulja 44, Zinczenko 48, Konopljanka 55, Jarmołenko 59. Sędzia: Davide Massa.

 

Rumunia: Ciprian Tatarusanu - Alexandru Matel, Dragos Grigore, Vlad Chiriches, Steliano Filip (46' Razvan Rat) - Andrei Prepelita (60' Ovidiu Hoban), Mihai Pintilii - Gabriel Torje, Lucian Sanmaertan (57' Alexandru Maxim), Bogdan Stancu (80' Nicolae Stanciu) - Claudiu Keseru (57' Denis Alibec).                   

Ukraina: Andrij Piatow - Artem Fedeckij (46' , Jarosław Rakickij, Jewhen Chaczeridi (46' Ołeksandr Kuczer), Wiaczesław Szewczuk - Serhij Sydorczuk, Taras Stepanenko - Andrij Jarmolenko, Serhij Rybałka (46' Ołeksandr Zinczenko), Jewhen Konoplianka - Roman Zozulja (46' Jewhen Szachow).

Żółte kartki: Chiriches, Maxim (Rumunia).

 

KLIKNIJ I POLUB POLSATSPORT.PL NA FACEBOOKU!