Leonid Słucki ma się nad czym zastanawiać, bo jego piłkarze na kilka dni przed rozpoczęciem Euro 2016 nie przekonują. Spotkanie z Serbią - drużyną mocną na papierze, która we Francji nie zagra - miało dać odpowiedź na wiele pytań. I dało, tyle że nie takich, jakich na pewno spodziewał się selekcjoner. Okazało się bowiem, że gra ofensywna jeszcze kuleje, a i w defensywie zdarzają proste błędy, o czym świadczy gol dla Serbii. Ale po kolei.

Początek był bardzo niemrawy z obu stron, lecz to Serbowie starali się atakować. Mieli przewagę przede wszystkim w stałych fragmentach gry, bo bardzo często wykonywali rzuty rożne, po których swoje szanse miał Aleksandar Mitrovic. Napastnikowi Newcastle United brakowało jednak zimnej krwi oraz właściwego ułożenia głowy. Rosjanie męczyli się, nie potrafili stworzyć niezłej sytuacji, lecz i tak wyszli na prowadzenie. Po ładnej akcji na skrzydle Aleksandra Kokorina do siatki trafił Artiom Dzyuba. To było końcówka spotkania, lecz Serbowie i tak zdołali wyrównać. Błąd obrony wykorzystał Dusan Tadic, który przytomnie zagrał do Mitrovica. Ten tym razem nie spudłował.


Rosja - Serbia 1:1 (1:1)

Bramki: Dzyuba 85 - Mitrovic 88.

Rosja: Akinfejev - Smolnikov Shishkin (62 Shishkin), Berezutski, Ignashevich, Schennikov (76 Torbinski) - Golovin (60 Ivanov), Denisov (51 Glushakov), Shatov (75 Shirokov) - Smolov (46 Mamaev), Dzyuba, Kokorin.

Serbia: Stojkovic - Rukavina, Ivanovic, Milunovic, Rajkovic (83 Maksimovic) - Mladenovic (66 Tosic), Grujic (46 Kolarov), Milivojevic (90+3 Zdjelar), Tadic, Kostic (80 Zivkovic) - Mitrovic (89 Stojiljkovic).

 

KLIKNIJ I POLUB POLSATSPORT.PL NA FACEBOOKU!