Bosacki przyznał, że obecnie w reprezentacji grają zawodnicy z silnych lig i regularnie występują w swoich klubach. Nie zawsze taka sytuacja miała miejsce.

 

"Zawodnicy, którzy dziś tworzą reprezentację nie grają w przypadkowych klubach, a wręcz przeciwnie. Występują w Niemczech, Hiszpanii, Francji czy Włoszech i co istotne, są ważnymi elementami swoich zespołów. To daje powód do optymizmu, podobnie jak gra naszej reprezentacji podczas eliminacji do mistrzostw Europy. Z drugiej strony mamy też ranking, który sugeruje jednak, że nie należymy do faworytów" - ocenił były piłkarz m.in. Lecha Poznań, Amiki Wronki i 1. FC Nuernberg.

 

Jego optymizmu nie zburzyły ostatnie dwa sparingi biało-czerwonych, w których przegrali z Holandią 1:2 i tylko zremisowali z Litwą 0:0.

 

"Ja bym nie panikował i nie wpadałbym w jakiś pesymizm po tych spotkaniach. Wielu zawodników przyjechało na zgrupowanie po ciężkim sezonie i trener Nawałka, by podtrzymać dyspozycję, musiał też im trochę dołożyć. Dlatego to był jeden z powodów, dlaczego ta reprezentacja nie grała tak, jak byśmy oczekiwali. Ale patrząc na sposób prowadzenie drużyny przez selekcjonera, to jestem raczej spokojny. Natomiast we wspomnianych sparingach prawdopodobnie ani przez moment nie zagraliśmy takim składem, który wybiegnie na murawę w pierwszym meczu" - podkreślił.

 

Uczestnik mundialu 2006 roku uważa, że polskich piłkarzy stać na co najmniej wyjście z grupy.

 

"Na pewno to jest w naszym zasięgu, a może nawet coś więcej. Na sukces składa się kilka rzeczy, nie tylko umiejętności piłkarskie i dyspozycja dnia, ale też, a może przede wszystkim głowa. Ten ostatni element w takich imprezach bywa kluczowy. Jest zapotrzebowanie na sukces i wszyscy czekają na niego, ale też trzeba pamiętać, że to jest tylko sport. Były już takie mistrzostwa, gdy nawet najwięksi faworyci nie wychodzili z grupy. Za to kochamy piłkę nożną i cały sport, że jest nieprzewidywalny" - stwierdził.

 

Polacy na inaugurację w niedzielę zagrają z Irlandią Północną, a potem z Niemcami (16.06) i Ukrainą (21.06). Według Bosackiego na takim turnieju nie ma ważnych i mniej ważnych spotkań, ani też łatwych rywali.

 

"Drużyny, które awansowały na Euro, musiały prezentować wysoki poziom. Pierwszy mecz jest o tyle ważny, że może mentalnie podbudować, ale też o niczym nie przesądzi. Nie ma dobrych rywali na inaugurację. Mam tylko nadzieję, że jeśli nie pokonamy Irlandii Północnej, to obędzie się bez jakiś złośliwych komentarzy, jak to wcześniej miało miejsce" - tłumaczył.

 

20-krotny reprezentant Polski przyznał, że ciężko wskazać faworyta. Przypomniał, że mistrzostwa Starego Kontynentu mają w swojej historii wiele ogromnych niespodzianek.

 

"Dziś mówimy przede wszystkim o Anglikach, Francuzach, Niemcach czy Hiszpanach. Nie można zapominać o innych krajach - jak Węgry czy Albania. Te reprezentacje mają również piłkarzy grających w mocnych klubach i też mogą namieszać. W historii mistrzostw Europy mieliśmy już wielkie niespodzianki. Kiedyś Duńczycy przyjechali prosto z wakacji na turniej i go wygrali, a w 2004 roku zwyciężyła Grecja, na którą przecież nikt nie stawiał. Może i na tych mistrzostwach coś takiego się przydarzy" - podsumował.

 

KLIKNIJ I POLUB POLSATSPORT.PL NA FACEBOOKU!