Bramka dnia:

 

Ivan Rakitić. 59. minuta meczu Czechy - Chorwacja gol na 0:2. Pomocnik Barcelony zachował się niczym wytrawny snajper. Sprytnie podrzucił piłkę nad kompletnie zaskoczonym Petrem Cechem. Była to wcinka w stylu Tomka Frankowskiego. Kto, wie być może Rakitić podglądał popisy „Franka” (śmiech).

 

Kontrowersja dnia:

 

Trzeci gol strzelony przez Hiszpanów w spotkaniu z Turcją. Jordi Alba, który asystował przy bramce Alvaro Moraty znajdował się na spalonym. Był to co prawda niewielki spalony, ale chorągiewka sędziego asystenta powinna była powędrować w górę.

 

Antybohater dnia:

 

Domagoj Vida, który grał bardzo słabo przeciwko Czechom. Na dodatek zagrał piłkę ręką w polu karnym w doliczonym czasie gry. Oglądając mecz Czechy - Chorwacja miało się wrażenie, że jeżeli coś złego przytrafi się ekipie z Bałkanów, to właśnie za sprawą Vidy.  

 

Bohater dnia:

 

Rezerwowi reprezentacji Czech - Milan Skoda oraz Tomas Necid. To dzięki nimi nasi południowi sąsiedzi wywalczyli punkt w starciu z Chorwatami. Zwłaszcza Necid mi zaimponował, ponieważ wszedł na plac gry w 86. minucie. W doliczonym czasie wziął ogromną odpowiedzialność na swoje barki i wykonał rzut karny. Jedenastkę bardzo pewnie zamienił na gola na wagę remisu.

 

Moment dnia:

 

Zachowanie chorwackich kibiców. Ich skandaliczna reakcja parę minut po strzeleniu gola kontaktowego przez Czechów spowodowała, że zawodnicy Ante Cacicia zostali wybici z rytmu. Przerwa w grze pomogła drużynie czeskiej w zdobyciu punktu. Na dobrą sprawę fani z Bałkanów sprawili swoim zachowaniem, że zespół Pavla Vrby mógł się pozbierać i uporządkować swoją grę. To było kluczowe dla losów tej rywalizacji.

 

KLIKNIJ I POLUB POLSATSPORT.PL NA FACEBOOKU!