Emil Kamiński: Z teoretycznego punktu widzenia mecz Squadra Azzurra z Irlandią nie ma dla tych pierwszych żadnego znaczenia. Drużyna jest pewna pierwszego miejsca w grupie.

 

Salvatore Bagni: To prawda, ale w tym spotkaniu ważne będzie nie tyle przygotowanie fizyczne, ile mentalne. Zespół musi utrzymać odpowiednią koncentrację, ponieważ w tym momencie cały turniej tak naprawdę dopiero się rozpoczyna.  Antonio Conte na pewno nie pozwoli na jakiekolwiek rozprężenie, tym bardziej, że w kolejnej fazie na nasz zespół czekają Hiszpanie.

 

Selekcjoner Italii chce dać odpocząć swoim najważniejszym zawodnikom. Czy to dobra taktyka na takiej imprezie jak mistrzostwa Europy?

 

Nie martwię się o mobilizację i koncentrację w naszym zespole. Nie przy trenerze, jakim jest Antonio Conte. On jako piłkarz zawsze słynął z olbrzymich cech wolicjonalnych, był mistrzem motywacji. Dzisiaj to samo obserwujemy u niego, jako trenera. Najpierw odbudował potęgę Juventusu Turyn, a teraz jest na dobrej drodze, aby Italia wróciła na salony po ostatnim nieudanym dla nas mundialu.

 

Można powiedzieć, że ta reprezentacja wykluwała się podczas tego turnieju.

 

Moim zdaniem ona powstała wcześniej, ale my nie wiedzieliśmy na co ją stać. Conte dokonał kadrowej rewolucji, w wyjściowym składzie gra wielu młodych piłkarzy. Same powołania na turniej były szeroko komentowane. Wielu mówiło, że to najsłabsza kadra Italii od lat. Chyba nikt nie stawiał nas w roli faworytów przed meczem z Belgami, a wyszło coś zupełnie innego. Myślę, że Antonio Conte potrafił zjednoczyć wokół tej drużyny cały kraj. Dzisiaj chyba nie ma Włocha, który nie kibicowałby tej drużynie.

 

W Italii, jak za starych dobrych czasów, znowu funkcjonuje obrona.

 

To prawda, często słyszę, że w 2006 roku wygraliśmy mundial głównie dzięki świetnej defensywie. Moim zdaniem na tym turnieju nasza obrona gra świetnie. Conte nie szukał innowacyjnych rozwiązań, tylko ściągnął całą formację Juventusu Turyn. Defensywa „Starej Damy”, która dobrze spisywała się nie tylko w lidze, ale również w europejskich pucharach na razie daje powody do zadowolenia kibicom naszej drużyny narodowej.

 

Patrząc na radość widać również wiele pozytywnych emocji. Gianluigi Buffon pokonujący całe boisko, to rzadko widok jak na człowieka, który w piłce osiągnął już wszystko.

 

Moim zdaniem Buffon jest kluczową postacią w tej reprezentacji. Młodzi zawodnicy widzą w nim legendę, wzór do naśladowania. Z drugiej strony on im przekazuje swój spokój, podpowiada. Jest charyzmatyczny, a takim zachowaniem motywuje, pokazuje, że pomimo tak wielu sukcesów i wielu lat kariery na najwyższym poziomie ciągle można czerpać z futbolu przyjemność oraz pasję.

 

Wiemy, że w kolejnej fazie Włosi zmierzą się z Hiszpanami. Chyba wolelibyście trafić na nich nieco później.

 

To prawda, a jednocześnie paradoks, ponieważ dzięki różnym zawirowaniom oraz wynikom główni faworyci trafili do jednej części drabinki. Nie ukrywam, że mogliśmy trafić nieco lepiej. Hiszpanie grają moim zdaniem najbardziej atrakcyjny futbol podczas tego turnieju, są groźni przy rozegraniu piłki, wymieniają wiele podań, są świetni technicznie. Pod tym względem podziwiam również Niemców. Fajnie ogląda się również Polaków. Wasza drużyna tworzy monolit na boisku, a jednocześnie ma wiele indywidualności z Krychowiakiem, Lewandowskim, Piszczkiem i Glikiem. Moim zdaniem możecie sporo namieszać na tej imprezie.

 

A w kim widzi Pan faworyta?

 

Niezmiennie twierdzę, że mistrzostwo zdobędą Francuzi. Udało się im zbudować bardzo silną drużynę, która jest na poziomie zbliżonym do Niemiec czy Hiszpanii, ale na takich imprezach jak mistrzostwa Europy często decydują detale, takie jak wsparcie publiki, a na to gospodarze zawsze mogą liczyć.

 

KLIKNIJ I POLUB POLSATSPORT.PL NA FACEBOOKU!