Lewandowski, Lewandowski, Lewandowski – nazwisko polskiego kapitana pada non stop. W mediach, reklamach, w kontekście marketingu – polskiego i światowego. Rzecz jasna piszą o Lewandowskim przed meczami, w trakcie spotkań, ale także po ostatnim gwizdku. I to piszą dość krytycznie. „L'Equipe” wymienia Polaka wśród rozczarowań turnieju. W sprawozdaniu z meczu Polska – Ukraina zaznacza: „Kapitan jeszcze raz zaniemówił. Nawet nie oddał celnego strzału na bramkę w żadnym z trzech meczów. Już na początku starcia w Marsylii zmarnował doskonałe podanie Milika”. Puenta: „Lewandowski nie miał dobrej rundy grupowej - całe szczęście dla niego nie był to stan drużyny”. 

 

Błaszczykowski? "Strzał miłości lewej nogi"

 

A Milik? Milik otrzymał najwyższą notę. W „L'Equipe” dostał ocenę 7. W recenzji można przeczytać: „Milik – ale talent! Był bardzo intensywny w sposobie poruszania się po boisku i w zmyśle gry, na czym skorzystał Błaszczykowski, strzelając zwycięskiego gola”. Sam Błaszczykowski też z wysoką notą i następującą recenzją: „Nie ma już tego przyspieszenia, z którego był znany w Borussii. Jednak sposób, w jaki ograł Rotana i strzelił lewą nogą, to było coś świetnego”. Pada nawet stwierdzenie - „strzał miłości lewej nogi”. Ach, ci Francuzi z miłością piszą o futbolu! Czasami jednak również stanowczo, o czym przekonał się Piotr Zieliński. „Nie był w temacie” - krótko i na temat o zawodniku, który zajął pozycję „playmakera”. 

 

„L'Equipe” zachwyca się naszą obroną. Dziennikarz nazywa ją „żelazną kurtyną”. Trzy mecze na zero, to coś co robi wrażenie. Chwalony jest również Łukasz Fabiański, który jest cytowany: „W grupie ugraliśmy tyle punktów, co mistrzowie świata - to nas satysfakcjonuje”. Puenta tekstu odnosi się znowu do... Lewandowskiego! „Polska może spokojnie podejść do dalszych wydarzeń, szczególnie jeśli Lewandowski odzyska skuteczność”. Nawałka cytowany jest z konferencji prasowej: - Bądźmy optymistami, a co do Lewandowskiego to nie ma żadnego problemu. W każdy mecz wkłada dużo wysiłku, ma wpływ na drużynę i to motor reprezentacji... Jak widać Lewandowskiego budują wszyscy – prezes PZPN, Zbigniew Boniek, lider zespołu, Grzegorz Krychowiak i rzecz jasna sam selekcjoner. 

 

"Lewy" jak "Ibra", czy może jednak "Złota Piłka"?!

 

Byłem świadkiem gry Szwajcarów z Francją w Lille. Po dwudziestu minutach Francja mogła spokojnie prowadzić 2:0. W moim przekonaniu Szwajcarzy prezentują niższy poziom od biało-czerwonych. Jednak lubią posiadać piłkę. Wreszcie – z całą sympatią dla Lewandowskiego - musi się odnaleźć. Inaczej pójdzie w ślady Zlatana Ibrahimovicia, który jest rozczarowaniem EURO 2016. Kilka dni temu prasa francuska wymieniała Lewandowskiego wśród kandydatów do „Złotej Piłki” - ze względu na słaby poziom Champions League, gdzie zabrakło indywidualnych popisów. Messi nie doszedł do finału, a Cristiano Ronaldo zagrał kiepski finał w Mediolanie, a i wcześniej – w fazie pucharowej – nie prezentował olśniewającej gry. Pozostawia to pole do popisu na EURO 2016 - również Lewandowskiemu. Kapitanowi reprezentacji Polski zostały cztery mecze, aby przechylić na swoją szalę opinię elektorów plebiscytu „Złotej Piłki”. Od czasów Kazimierza Deyny i Zbigniewa Bońka nie mieliśmy piłkarza, który byłby w gronie kandydatów. Pytanie, czy Lewandowski potwierdzi się w wielkim turnieju. 

 

KLIKNIJ I POLUB POLSATSPORT.PL NA FACEBOOKU!