Drągowski zadebiutował w Jagiellonii 27 maja 2014 roku w szalonym meczu z Koroną Kielce. Pamiętny pierwszy raz w Ekstraklasie nie wiąże się z najlepszymi wspomnieniami. Wszystko z powodu czterech wpuszczonych goli, które pomogły kielczanom zremisować w Białymstoku 4:4. Później było już jednak tylko lepiej.

Kolejną szansę do zaprezentowania swoich umiejętności "Drążek" otrzymał prawie trzy miesiące później w meczu przeciwko Śląskowi Wrocław. Bartek pojawił się na boisku w 64. minucie, po tym jak czerwoną kartkę ujrzał Jakub Słowik. Na dzień dobry stanął przed trudnym zadaniem obrony egzekwowanego przez Sebastiana Milę rzutu karnego. Nie udało się, mało tego - w końcowych minutach stojącego w bramce młodziana pokonali jeszcze Lukas Droppa oraz Krzysztof Ostrowski.

Z uwagi na ciężką pracę i dobrą postawę na treningach oraz przymusową absencję Słowika w kolejnym meczu sztab szkoleniowy Żółto-Czerwonych dał Drągowskiemu kolejną szansę. Tydzień później "Jaga" grała w Kielcach z Koroną. Tym razem jednak Drągowski był już bezbłędny i zaprezentował pełnię swoich możliwości zachwycając wszystkich oglądających mecz Korony z Jagiellonią, w którym pewnie zwyciężyli goście z Podlasia. Był to początek kapitalnego sezonu nie tylko młodego bramkarza, ale całej drużyny. Jagiellonia sezon zakończyła na trzecim stopniu ekstraklasowego podium, a "Drążek" został wybrany odkryciem oraz najlepszym bramkarzem sezonu.

Wiek, zgarnięte statuetki oraz 10 czystych kont w 29 ligowych spotkaniach przyciągnęły uwagę możnych z całej Europy. Juventus, Chelsea, Benfica czy nawet Real Madryt. Nazwisko Drągowskiego przewijało się w notesach wysłanników największych klubów w Europie.

Mimo wszystko bramkarz zdecydował się zostać na kolejny sezon w naszym klubie i mieście. Zdał maturę, zrobił prawo jazdy, a więc wypełnił wszystkie założenia, które jego zdaniem i zdaniem jego ojca przybliżały go do samodzielności i wyjazdu. Dziś już wiemy, że nadszedł czas rozstania. To było nieuniknione. Bartek żegna się z Białymstokiem i wyjeżdża do Florencji.

 

KLIKNIJ I POLUB POLSATSPORT.PL NA FACEBOOKU!