Mateusz Borek: W ostatniej chwili nastąpiła zmiana planów. Prezesa PZPN-u miał nie być na finale mistrzostw Europy, ale ostatecznie obejrzysz mecz Portugalia – Francja na stadionie.

 

Zbigniew Boniek: Na końcu zwyciężył zdrowy rozsądek i obejrzę mecz na żywo. Przesądziły zadania, które są przede mną. Do Paryża zjechali się wszyscy prezydenci najważniejszych federacji piłkarskich. Jest to koniec tak wielkiej imprezy, więc zdecydowałem, że muszę wybrać się na takie wydarzenie.

 

Mówimy o sporcie, ale fakty są takie, że wszystkie 24 drużyny zarobiły naprawdę spore pieniądze. Wygląda na to, że PZPN może być zadowolony z kwoty, która wpłynęła na konto naszej federacji.

 

Wszystkie drużyny, które wzięły udział w mistrzostwach Europy zarobiły swoje. Nie jest tajemnicą, że za sam start dostaliśmy gwarantowaną kwotę. Te pieniądze zostały już dawno skonsumowane. Jednak za występ na Euro dostaniemy również kilka milionów euro. Zaznaczam, że w tym przypadku pieniądze są najmniej istotne. To tylko środek do tego, żeby dobrze działać i stwarzać odpowiednie warunki. Za rok nikt nie będzie pamiętał ile nasz związek zarobił. Najważniejszy jest wynik jaki osiągnęła reprezentacja. Zarobione pieniądze zainwestujemy w dobre zarządzanie polską piłką.

 

Portugalia – Francja to dość nieoczekiwane zestawienie finału Euro 2016. Przynajmniej jeśli chodzi o jedną z drużyn.

 

Nikt nie mógł spodziewać się takiego finału. Od pierwszego dnia mistrzostw typowałem Francję na zwycięzców. „Trójkolorowi” są zdecydowanym faworytem finału. Jednak na ich miejscu obawiałbym się tego meczu. Na Euro 2004 właśnie Portugalia była niepodważalnym faworytem finałowej potyczki. A wówczas Grecja sprawiła olbrzymią sensację. Natomiast jeśli chodzi o Portugalczyków to fakt, że doszli aż do finału jest niespodzianką. Zważywszy na to, że niemiłosiernie męczyli się w fazie grupowej.

 

Całą rozmowę z prezesem PZPN-u, Zbigniewem Bońkiem zobacz w materiale wideo.

 

KLIKNIJ I POLUB POLSATSPORT.PL NA FACEBOOKU!